KA Facebook Fanbox 1.1
Nowe Media/Publikacje/Podpis Elektroniczny
Publikacje
Podpis Elektroniczny

Podpis Elektroniczny (4)

  • Elektroniczne czynności procesowe

    Redaktor: Rafał Cisek środa, 10 grudnia 2003 21:48
    • Elektroniczne czynności procesowe - Dr hab. Jacek Gołaczyński Dr hab. Jacek Gołaczyński [1] Zakład Prawa Cywilnego i Międzynarodowego Prywatnego Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii UWr 

      I. Próba definicji

      W doktrynie postępowania cywilnego, można sformułować pogląd, że czynności postępowania cywilnego są czynnościami podmiotów postępowania wywołującymi skutek w tym postępowaniu[2]. Czynności postępowania dzielą się z kolei na czynności procesowe oraz czynności egzekucyjne. Zgodnie z zasadą formalizmu postępowania cywilnego czynności postępowania, a więc także czynności procesowe muszą być dokonane w przepisanej przez prawo formie[3]. Niezachowanie wymogu formy przy dokonywaniu czynności procesowej przez podmiot procesowy nie będzie mogło być uznane za czynność procesową. Przez czynność procesową należy rozumieć taką formalna czynność podmiotu procesowego, która według ustawy procesowej może wywrzeć skutki prawne dla procesu cywilnego, w związku z którym czynność ta zostaje dokonana[4]. Pod pojęciem czynności elektronicznej w postępowaniu procesowym należy zatem rozumieć czynność postępowania procesowego wykonaną przy użyciu elektronicznych nośników informacji.

      II. Elektroniczne czynności procesowe według art. 125 k.p.c.

      Pierwszy krok w kierunku dokonywania czynności procesowych na elektronicznych nośnikach informacji w procesie cywilnym[5] stanowiło uchwalenie ustawy z dnia 24 maja 2000 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego, ustawy o zastawie rejestrowym i rejestrze zastawów, ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych oraz ustawy o komornikach sądowych i egzekucji[6]. Ustawa ta zmieniła między innymi, treść art. 125 k.p.c. nadając mu następujące brzmienie: „§ 1. Pisma procesowe obejmują wnioski i oświadczenia stron składane poza rozprawą. § 2. Jeżeli przepis szczególny tak stanowi, pisma procesowe wnosi się na urzędowych formularzach lub na elektronicznych nośnikach informatycznych. § 3.  Minister Sprawiedliwości określi, w drodze rozporządzenia, wzory i sposób udostępniania stronom urzędowych formularzy, o których mowa w § 2, odpowiadających wymaganiom przewidzianym dla pism procesowych, szczególnym wymaganiom postępowania, w którym mają być stosowane, oraz zawierających niezbędne pouczenia dla stron co do sposobu ich wypełniania, wnoszenia i skutków niedostosowania pisma do tych wymagań. Urzędowe formularze powinny być udostępniane w siedzibach sądów oraz poza sądami, w dogodny dla stron sposób, za niewygórowaną odpłatnością. § 4. Minister Sprawiedliwości określi, w drodze rozporządzenia, szczegółowe zasady i termin wprowadzenia techniki informatycznej, warunki, jakim powinny odpowiadać elektroniczne nośniki informatyczne, na których pisma procesowe mają być wnoszone, tryb odtwarzania danych na nich zawartych oraz sposób ich przechowywania i zabezpieczania, uwzględniając stan wyposażenia sądów w odpowiednie środki techniczne i poziom rozwoju technik informatycznych”.

      Wprowadzenie do przepisów ogólnych kodeksu postępowania cywilnego dotyczących czynności procesowych, przepisu art. 125 § 2 k.p.c. przesądziło, o tym, że obowiązek wnoszenia pism procesowych na urzędowych formularzach lub na elektronicznych nośnikach informatycznych może istnieć zarówno w procesie, jak i postępowaniu nieprocesowym. Obowiązek ten wynikać musi jednak wyraźnie z przepisu.

      Przepis art. 125 § 4 k.p.c. stworzył podstawy do określenia przez Ministra Sprawiedliwości warunków wnoszenia pism procesowych na elektronicznych nośnikach informatycznych. Rozwiązanie to, w ocenie twórców nowelizacji przepisów kodeksu postępowania cywilnego miało umożliwiać w przyszłości zastosowanie techniki komunikacji elektronicznej do rozpoznawania tego typu spraw, w których istniały obawy o masowy napływ pozwów[7]. Minister Sprawiedliwości nie wydał dotychczas rozporządzenia określającego szczegółowe zasady i termin wprowadzenia techniki informatycznej, warunki, jakim powinny odpowiadać elektroniczne nośniki informatyczne, na których pisma procesowe mają być wnoszone, tryb odtwarzania danych na nich zawartych oraz sposób ich przechowywania i zabezpieczania, uwzględniając stan wyposażenia sądów w odpowiednie środki techniczne i poziom rozwoju technik informatycznych[8].

      III. Nośnik informatyczny

      Przepis art. 125 k.p.c. posługuje się pojęciem „nośnik informatyczny”, natomiast przepis art. 60 i 78 § 2 k.c. wykorzystuje formułowanie „ujawnienie woli w postaci elektronicznej”. Jak już wyżej zaznaczono, „nośnik informatyczny” może oznaczać, zarówno sytuację złożenia oświadczenia woli poprzez sieć teleinformatyczną (Internet), jak również przekazanie oświadczenia woli na takim nośniku jak dyskietka, płyta CD, DVD itp. Wydaje się, że pojęcia te są zbieżne.

      Konieczne jest także ustalenie, czy czynność procesowa albo czynność w postępowaniu nieprocesowym, może być dokonywana na elektronicznym nośniku informatycznym. Otóż, czynność procesowa stanowi, jak już wyżej zaznaczono, to taka formalna czynność podmiotu procesowego, która według ustawy procesowej może wywrzeć skutki prawne dla procesu cywilnego[9]. Oczywiście czynności procesowe można także dzielić na te, które zawierają oświadczenia woli i oświadczenia wiedzy. Czynność procesowa zawierająca oświadczenie woli zmierza do wywołania skutku procesowego np. zawieszenia postępowania. Czynności procesowe należy także odróżnić od czynności cywilnoprawnych. Celem i skutkiem tych ostatnich jest bowiem wywołanie następstw dla stosunku cywilnoprawnego (powstanie, zmiana, zniesienie). W końcu należy zwrócić uwagę na to, że czynności procesowe mogą zawierać oświadczenia woli, wywołujące skutki nie tylko w sferze procesowej, ale i materialnoprawnej np. oświadczenie o potrąceniu złożone w procesie.

      IV. Oświadczenia woli składane w postaci elektronicznej a elektroniczne czynności procesowe

      Kolejnym zagadnieniem, która należy rozważyć jest to, czy można stosować do oświadczeń woli zawartych w czynnościach procesowych przepisów o oświadczeniach woli składanych w formie elektronicznej?

      Ustawa z 14 lutego 2003 r. o zmianie ustawy kodeks cywilny w zakresie problematyki oświadczeń woli składanych w formie elektronicznej wprowadziła do Kodeksu cywilnego dwa przepisy: art. 61 § 2 i art. 78 § 2.

      Chociaż już przed tą nowelizacją, a także przed uchwaleniem ustawy z dnia 18 września 2001r. o podpisie elektronicznym, podkreślano w piśmiennictwie, iż nie ma żadnych przeszkód prawnej natury, aby oświadczenia woli składane były w postaci elektronicznej, w szczególności przy wykorzystaniu Internetu i poczty elektronicznej[10]. Rozwiązanie przyjęte przez polski Kodeks cywilny w art.60, sprowadzało się do zasady, iż oświadczenie woli wyrażone być może przez każde zachowanie, które ujawnia wolę w sposób dostateczny. Jeżeli zatem osoba składająca oświadczenie woli wybierze do jego zapisu i przekazania technikę informatyczną, to okoliczność ta nie może bezpośrednio wpływać na ważność dokonywanej w ten sposób czynności prawnej. Mimo tego ustawa z dnia 18 września 2001r. o podpisie elektronicznym dokonała zmiany art. 60 k.c., który obecnie stanowi, iż: „z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, wola osoby dokonującej czynności prawnej może być wyrażona przez każde zachowanie się tej osoby, które ujawnia jej wolę w sposób dostateczny, w tym również przez ujawnienie tej woli w postaci elektronicznej”.

      Rozwiązanie przyjęte przez art. 60 k.c., w jego obecnym kształcie, nie stworzyło nowej możliwości składania elektronicznych oświadczeń woli, ale uznać je należy za pożądane ze względu rosnące znaczenie Internetu i innych form komunikacji elektronicznej dla obrotu prawnego. Istotne znaczenia ma także precyzyjne określenie, że oświadczenie woli może być złożone także w postaci elektronicznej, nawet wówczas, gdy nie spełniają przesłane ustawy o podpisie elektronicznym[11]. Oświadczenie woli zoczone w postacie elektronicznej bez zachowani wymogów przewidzianych ustawa o podpisie elektronicznym ma zatem także doniosłość prawną[12]. Istotne znaczenie ma także samo sformułowanie „w postaci elektronicznej”. Ustawodawca wprowadza tym samym jednolite nazewnictwo. Przypomnijmy, że dotychczas, na potrzeby różnych regulacji wykorzystywano inne pojęcia, np. „elektroniczny nośnik informacji (art. 7 Prawa bankowego, „forma zdematerializowana (art. 7 ustawy o listach zastawnych i bankach hipotecznych).


      [1] Autor jest także sędzią Sądu Okręgowego we Wrocławiu

      [2] W. Broniewicz, Postępowanie cywilne w zarysie, Warszawa 1995, s. 64-65; W. Siedlecki, Postępowanie cywilne zarys wykładu, Warszawa 1997, s. 175-176; W. Siedlecki, Z. Świeboda, Postępowanie cywilne zarys wykładu, Warszawa 2003, s. 156.

      [3] W. Broniewicz, op. cit., s. 65.

      [4] W. Siedlecki, Z. Świeboda, op.cit., s. 156.

      [5] Określenie „pierwszy krok” zostało użyte w uzasadnieniu projektu ustawy o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego, ustawy o zastawie rejestrowym i rejestrze zastawów, ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych oraz ustawy o komornikach sądowych i egzekucji, druk sejmowy nr 1202, Sejmu R.P. III kadencji.

      [6] Dz. U. Nr 48, poz. 554 z późn. zm.

      [7] Zob. uzasadnienie projektu ustawy o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego, ustawy o zastawie rejestrowym i rejestrze zastawów, ustawy o kosztach sadowych w sprawach cywilnych oraz ustawy o komornikach sądowych i egzekucji, druk sejmowy nr 1202, Sejmu R.P. III kadencji.

      [8] W. Siedlecki, Z. Świeboda, op.cit., s. 163.

      [9] R. Lapierre, w: J. Jodłowski, Z. Resich, J. Lapierre, T. Misiuk-Jodłowska, Postępowanie cywilne, Warszawa 1996, s. 235;

      [10] Z. Radwański, w: SystemPrPryw, t. II, Prawo cywilne - Część ogólna, Warszawa 2002, s. 165.

      [11] Ibidem.

      [12] W. Dubis, w: Prawne i ekonomiczne aspekty komunikacji elektronicznej, (pod red. J. Gołaczyńskiego), Warszawa 2003, s. 227.

      Przepisy ustawy o podpisie elektronicznym, w szczególności jej art. 5 może mieć zastosowanie do oświadczeń woli składanych w czynnościach procesowych. Przepis ten stanowi bowiem w ustępie 2, że: „dane w postaci elektronicznej opatrzone podpisem elektronicznym weryfikowanym przy pomocy ważnego kwalifikowanego certyfikatu są równoważne pod względem skutków prawnych dokumentom opatrzonym podpisami własnoręcznymi, chyba że przepisy odrębne stanowią inaczej”. Nie ma zatem potrzeby sięgania do przepisów kodeksu cywilnego, ponieważ ustawa o podpisie elektronicznym w art. 5 dotyczy zarówno dokumentów, na których składane są oświadczenia woli będące składnikiem czynności prawnych, jak i czynności procesowych. Jednak, jeżeli czynność procesowa zawiera także oświadczenie woli wywołujące skutki w sferze stosunków cywilnoprawnych, wówczas, elektroniczna czynność procesowa winna spełniać wymogi kodeksu cywilnego. cywilnego szczególności art. 61 § 2. Przepis ten stanowi, że jeżeli oświadczenie woli złożone jest w postaci elektronicznej jest złożone innej osobie, gdy wprowadzono je do środka komunikacji elektronicznej w taki sposób, że osoba ta mogła zapoznać się z jego treścią. Rozwiązanie to nawiązuje do regulacji odnoszącej się do wszystkich innych poza elektronicznymi oświadczeń woli (art. 61 § 1 k.c.) ponieważ akcentuje się sposobność zapoznania się z treścią oświadczenia woli (teoria doręczenia). Jeżeli zatem pozwany w odpowiedzi na pozew wniesionej elektronicznie złoży świadczenie o potrąceniu, wówczas to oświadczenie woli wywoła skutek w sferze stosunków cywilnoprawnych w chwili, gdy oświadczenie to wraz z odpowiedzią na pozew zostanie doręczone powodowi. Kluczowym zatem zagadnieniem dla tej kwestii jest sposób doręczania elektronicznych czynności procesowych.

      V. Ustalenie momentu dokonania elektronicznej czynności procesowej

      Powyższa kwestia wymaga szczegółowego zastanowienia. Czynności procesowe dokonywane są przez strony w określonych terminach, po upływie których ustaje możność ich skutecznego wniesienia. Prekluzyjność czynności procesowych zależy od ich rodzaju. I tak, przepisy kodeksu postępowania cywilnego dla takich czynności procesowych jak: apelacja, zażalenia, sprzeciw od wyroku zaocznego, wniosek o przywrócenie terminu wymagają ich dokonania w ściśle określonych terminach. Przekroczenie tych terminów może spowodować odmowę merytorycznego rozpoznania wniosków zawartych w danej czynności (powoduje np. odrzucenie apelacji). Przepisy Kodeksu postępowania cywilnego regulują jedynie dokonywanie czynności procesowych ustnie na posiedzeniu sądu do protokołu lub poza rozprawą w piśmie procesowym. Pisma procesowe mogą być jednak, zgodnie z cytowanym wyżej przepisem art. 125 k.p.c., wnoszone także na urzędowych formularzach (czyli także w tradycyjnej formie pisemnej) i na elektronicznych nośnikach informatycznych. W każdym jednak wypadku czynność dokonana w piśmie procesowym winna być doręczona sądowi, lub sądowi i stronie przeciwnej. Przepisy o doręczeniach nie obejmują jednak swą regulacją doręczenia pisma procesowego złożonego w elektronicznym nośniku informatycznym

      Dla ustalenia momentu dostarczenia pisma procesowego sporządzonego w elektronicznej formie, wobec braku regulacji w Kodeksie postępowania cywilnego należy sięgnąć do przepisu art. 61 § 2 k.c. Jeżeli strona kieruje pismo procesowe w formie elektronicznej do sądu, to momentem dojścia tego pisma będzie wprowadzenie tego pisma do środka komunikacji elektronicznej. Samo zatem wprowadzenie (wysłanie pisma np. pocztą elektroniczną, czy przez Internet) do środka komunikacji elektronicznej spowoduje doręczenie pisma sądowi. Pozostaje jednak otwarta kwestia, czy dla przyjęcia, że nastąpiło wprowadzenie pisma do środka komunikacji elektronicznej, wymagane jest przejście pisma przez modem odbiorcy bez potrzeby zapisania pisma w pamięci komputera odbiorcy (sądu), czy konieczne jest przejście pisma przez program odbiorcy i zapisanie go w pamięci komputera. Z punktu widzenia szczególnego znaczenia doręczenia tego rodzaju pism procesowych sądowi, wydaje się, że jedynie to drugie rozwiązanie jest dopuszczalne[13].

      Pozostaje jeszcze problem, czy dane w postaci cyfrowej stanowiące plik tekstowy (pismo procesowe w formie elektronicznej) zostały zapisane w takim programie, który umożliwi sądowi zapoznanie się z jego treścią. Należy rozważyć sytuację, gdy z powodu błędnego zapisu pliku przez stronę, czy błędnego działania programu do odczytania tego pliku lub braku w ogóle takiego programu, można uznać, że sąd miał możliwość zapoznać się z treścią pisma. Niestety nie jest możliwe przyjęcie jednolitego rozwiązania dla wszystkich tych wypadków. Konieczne będzie ustalenie, czy zniekształcenie, uszkodzenie lub utrata pisma procesowego w postaci elektronicznej nastąpiła przed wprowadzeniem do środka komunikacji elektronicznej. Nie można bowiem uznać, że pismo procesowe w formie elektronicznej zostało złożone, jeżeli adresat nie miał technicznej możliwości zapoznać się z jego treścią (np. plik zawiera zniekształcony zapis).

      VI. Elektroniczne czynności procesowe

      Przewidując wzmożony rozwój technik komunikacji elektronicznej w Polsce i na świecie, należy już obecnie zastanowić, się w jakich postępowaniach można będzie wykorzystać podpis elektroniczny, złożony zgodnie z wymogami ustawy o podpisie elektronicznym. Wydaje się bowiem, że jedynie, póki co, technologia podpisu elektronicznego może być zastosowana dla wiarygodnej identyfikacji autora oświadczenia składającego się na elektroniczną czynność. Ograniczając rozważania wyłącznie do procesu cywilnego należy stwierdzić, że pozew w postępowaniu cywilnym mógłby być wniesiony na elektronicznych nośnikach informatycznych, czyli przez Internet, pocztę elektroniczną lub przy szerszym rozumieniu tego pojęcia także na nośnikach takich jak: dyskietka, płyta CD, DVD itp.

      Z przepis art. 126 k.p.c. wynika, bowiem że każde pismo procesowe powinno zawierać oznaczenie sądu, do którego jest skierowane, imię i nazwisko lub nazwę stron, ich przedstawicieli ustawowych i pełnomocników, oznaczenie rodzaju pisma, osnowę wniosku lub oświadczenia oraz dowody na poparcie przytoczonych okoliczności, podpis strony albo jej przedstawiciela ustawowego lub pełnomocnika oraz wymieniać załączniki. O ile dowody nie są dokumentami sporządzonymi już wcześniej w formie pisemnej, to pozew taki mógłby być wniesiony na elektronicznym nośniku informatycznym. Jeżeli strona jest reprezentowana przez pełnomocnika należy sporządzić pełnomocnictwo procesowe, które, zgodnie z art. 89 § 1 k.p.c. powinno być przedłożone z podpisem mocodawcy przy pierwszej czynności dokonywanej przez pełnomocnika. Zatem, w przypadku wniesienia pozwu na elektronicznym nośniku informatycznym przez pełnomocnika, na takim samym nośniku winno być złożone pełnomocnictwo i opatrzone podpisem elektronicznym, zgodnie z art. 5 ustawy o podpisie elektronicznym przez mocodawcę. Wymaga to, zatem aby nie tylko sam pełnomocnik, ale i mocodawca miał uprawnienia przewidziane w ustawie podpisie elektronicznym do składania podpisu elektronicznego. Sytuacja komplikuje się, gdy dowodami, na które powołuje się w pozwie powód są dokumenty sporządzone w formie tradycyjnej (papierowej)[14]. Otóż, z przepisu art. 127 k.p.c. wynika, że powód nie ma obowiązku przedkładać w pozwie dokumentów. Można jedynie wnieść o dopuszczenie z nich dowodu na określoną okoliczność na rozprawie. Ponadto pozwany może, zgodnie z art. 129 k.p.c. zażądać, aby powód przedłożył w sądzie jeszcze przed rozprawą dokument sporządzony na piśmie w oryginale. Wydaje się także, że nie ma przeszkód, by strona lub jej pełnomocnik złożyła dokumenty sporządzone w formie tradycyjnej na elektronicznym nośniku informatycznym. Konieczne jest zeskanowanie dokumentu oraz opatrzenie tak sporządzonego odpisu podpisem elektronicznym. Oczywiście oryginał lub tradycyjny odpis może być przedłożony do akt sprawy w sądzie, na żądanie strony przeciwnej przed rozprawą. Zakładając, że w taki „elektroniczny sposób„ został zainicjowany proces, to jednak nie może on się toczyć w takiej postaci i zakończyć wydaniem wyroku. Środkami dowodowymi mogą być, bowiem dokumenty, występujące w obrocie najczęściej w formie tradycyjnej, czyli w formie dokumentu papierowego, zeznania świadków, dowody z opinii biegłych. Zachodzi oczywista trudność prezentacji takich dowodów w formie elektronicznej. Oczywiście, można rozważyć sytuację, że powód składa pozew i dołącza do niego dokumenty także w formie elektronicznej np. zeskanowane i dołączone do pozwu oraz wnioskuje świadków, a dopiero przed rozprawą przedkłada sądowi oryginały lub poświadczone za zgodność z oryginałem odpisy. W takim wypadku, odpowiedź na pozew także mogłaby być wniesiona w postaci elektronicznej, to jednak przy obecnej regulacji postępowania sądowego w procesie konieczne jest wyznaczenie rozprawy.

      W przypadku postępowania cywilnego zwykłego, czynności wstępne mogłyby być dokonywane w drodze elektronicznej. Konieczne jest jednak wówczas rozstrzygnięcie, kiedy proces przekształcałby się z elektronicznego w tradycyjny. Taką granicą mogłaby być odpowiedź na pozew z wnioskiem o oddalenie powództwa w całości lub w części. Jeżeli natomiast odpowiedź na pozew, albo zostaną spełnione inne przesłanki wydania wyroku zaocznego, to podobnie, jak obecnie, w postępowaniu przed sądem gospodarczym, sąd mógłby wydać wyrok zaoczny.

      Jeszcze większe znaczenie może mieć technika podpisu elektronicznego dla czynności procesowych dokonywanych w postępowaniach sądowych, w których sąd rozpoznaje sprawę na posiedzeniu niejawnym. W szczególności, może wchodzić w grę postępowanie nakazowe i upominawcze, postępowanie klauzulowe, postępowanie rejestrowe np. o wpis do rejestrów zastawów i do Krajowego Rejestru Sądowego oraz do ksiąg wieczystych.

      Przykładowo jedynie można rozważyć problemy związane z wnoszeniem pozwów z wnioskiem o wydanie nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym i upominawczym. Otóż, postępowanie nakazowe oparte jest na dokumentach istniejących póki co, wyłącznie w postaci tradycyjnej, czyli papierowej (art. 485 k.p.c., wymienia dokument urzędowy, zaakceptowany przez dłużnika rachunek, wezwanie dłużnika do zapłaty i pisemne oświadczenie dłużnika o uznaniu długu, zaakceptowanym przez dłużnika żądaniem zapłaty, zwróconym przez bank i nie zapłaconym z powodu braku środków na rachunku bankowym, na podstawie weksla, czeku lub warrantu należycie wypełnionego, których prawdziwość i treść nie nasuwają wątpliwości).

      Mimo tego, że rozprawa nie jest konieczna, aby sąd rozstrzygnął sprawę wydając nakaz zapłaty, to jednak powstają te same problemy, o których mowa była wcześniej. Czy jest możliwe przedłożenie dokumentu urzędowego? Otóż, wydaje się, że nie ma tu przeszkód prawnych, aby dokument urzędowy został złożony w postaci elektronicznej przy wykorzystaniu podpisu elektronicznego. Przepisy dotyczące formy dokumentu urzędowego zawarte są w np. art. 107 k.p.a., prawie o notariacie, prawie o aktach stanu cywilnego. Jego najważniejszą częścią jest pieczęć i podpis osoby występującej za organ. Trudno sobie zatem wyobrazić, aby dokument urzędowy był sporządzony w postaci elektronicznej i zawierał pieczęć. Oczywiście będzie to mogła być pieczęć zeskanowana, a następnie oświadczenie zostanie podpisane przez upoważnione osoby działające w imieniu organu państwowego, za pomocą podpisu elektronicznego, to wówczas będzie to dokument urzędowy.

      Nie ma żadnych wątpliwości, że podstawą wydania nakazu zapłaty może być zaakceptowany przez dłużnika rachunek, o ile zostanie złożony w postaci elektronicznej i podpisany elektronicznie oraz dłużnik oświadczy posługując się podpisem elektronicznym, że rachunek ten akceptuje. Wydaje się także, że wezwanie dłużnika do zapłaty może nastąpić poprzez złożenie oświadczenia woli w postaci elektronicznej, oraz że dłużnik złoży oświadczenie woli o uznaniu długu. Wobec tego, że przepis art. 485 § 1 pkt 3 k.p.c. wymaga, aby oświadczenie dłużnika o uznaniu długu było złożone na piśmie, to jego oświadczenie powinno być złożone za pomocą podpisu elektronicznego złożonego na podstawie ważnego kwalifikowanego certyfikatu. To samo dotyczy zaakceptowanego przez dłużnika żądania zapłaty zwróconego przez bank z powodu braku środków.

      Wydaje się zatem, że już obecnie, o ile w sądzie istniałaby odpowiednia infrastruktura techniczna można wnosić pozew z wnioskiem o wydanie nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym. Ta uwaga nie dotyczy jednak szczególnego rodzaju dokumentów, czyli weksli, czeków, wariantów i rewersów.

      Jeżeli zatem powód wniósłby pozew wykorzystując technikę komunikacji elektronicznej, sąd mógłby wydać nakaz zapłaty, a pozwany miałby prawo wnieść zarzuty także wykorzystując środki komunikacji elektronicznej. Oczywiście, po wniesieniu zarzutów, sąd wyznaczałby jak obecnie rozprawę i od tego momentu postępowanie powinno się toczyć tradycyjnie, z wyjątkiem pism procesowych, które strony mogłyby nadal sobie i sądowi, poza rozprawą przekazywać w postaci elektronicznej.

      Jeszcze większe znaczenie może mieć technika komunikacji elektronicznej w postępowaniu upominawczym. Przepis art. 498 k.p.c. stanowi bowiem, że sąd wydaje nakaz zapłaty, jeżeli powód dochodzi roszczenia pieniężnego, a w innych sprawach, jeżeli przepis szczególny tak stanowi. Przepis art. 499 k.p.c. wymienia jedynie okoliczności, które powodują, że nakaz zapłaty nie może być wydany: jeżeli roszczenie jest oczywiście bezzasadne, przytoczone okoliczności budzą wątpliwości co do zgodności z prawdziwym stanem rzeczy, zaspokojenie roszczenie zależy od świadczenia wzajemnego gdy miejsce pobytu pozwanego nie jest znane lub gdy doręczenie mu nakazu nie mogło nastąpić w kraju. Można zatem stwierdzić, że w postępowaniu nakazowym nie ma obowiązku udowadniania szczególnymi dokumentami zasadności roszczenia. W takim wypadku sąd mógłby wydać nakaz zapłaty także w postępowaniu upominawczym.

      Problemem związanym z dokonywaniem czynności procesowych w postaci elektronicznej za pomocą podpisu elektronicznego będzie przechowywanie tych informacji oraz zapewnienie ich bezpieczeństwa. Koniecznym jest także rozważenie, czy na etapie wstępnym postępowania np. nakazowego zrezygnować z prowadzenia akt w formie tradycyjnej i czy je założyć dopiero w chwili np. wniesienia zarzutów w celu wyznaczenia rozprawy. Wydaje się, że problemy natury technicznej muszą być usunięte, by można było myśleć o dopuszczeniu dokonywania czynności procesowych. Konieczne jest określenie warunków, jakim powinny odpowiadać elektroniczne nośniki informatyczne, tryb odtwarzania danych na nich zawartych oraz sposób ich przechowywania i zabezpieczenia.


      [13] W. Dubis, op.cit., s. 230.

      [14] Co do pojęcia – dokument j pojawiły się poglądy, że dokumentem nie musi być przedmiot materialny utrwalający znaki języka pisanego. Tak, J. Barta, R. Markiewicz, Internet a prawo, Warszawa , s. 65; W. Kocot, Elektroniczna forma czynności prawnych, PPH 2001, nr 9, s. 1 i n.; J.Jacyszyn, Elektroniczne czynności prawne, PPH 1999, nr 7, s. 35; A. Sadowska, Elektroniczne oświadczenie woli (cyt. Za J. Jacyszyn, J. Przetocki, A. Wittlin, S, Zakrzewski, Podpis elektroniczny. Komentarz do ustawy z 18 września 2001r., Warszawa 2002, s. 60.

      #REF! #REF!
  • E-pułapki - kilka uwag o podpisie elektronicznym

    Redaktor: Barbara Pabin środa, 10 grudnia 2003 15:23
    • E-pułapki - kilka uwag o podpisie elektronicznym - Mgr Barbara Pabin  

      W zamierzeniu twórców ustawa o podpisie elektronicznym[1] miała wprowadzić do codziennego użytku instrument, którego podstawowym zadaniem było zdecydowane ułatwienie poruszania się po sieci. Po pierwsze przez to, że będzie identyfikował anonimowych dotychczas uczestników obrotu wirtualnego, a po drugie, że pozwoli na nadanie czynnościom dokonywanym na ekranie waloru czynności stwierdzonych dokumentem sporządzonym w zwykłej formie pisemnej[2]. I tak też się stało. W połowie ubiegłego roku weszła w życie ustawa, która wprowadziła do obrotu prawnego podpis elektroniczny, a raczej kilka jego rodzajów i to niestety, może być powodem komplikacji w jej stosowaniu.

      Już analiza samego tytułu ustawy rodzi wątpliwości. Po pierwsze należy zauważyć, iż nieprecyzyjnie określono w nim przedmiot regulacji. Podstawą takiego twierdzenia jest istniejący od dawna zarówno w literaturze, orzecznictwie jak i doktrynie pogląd, zgodnie z którym podpisem jest tylko językowy znak pisemny, nakreślony ręką człowieka, zawierający co najmniej jego nazwisko i identyfikujący go w stopniu dostatecznym (chodzi tu o cechy charakteru pisma)[3]. W związku z tym należy stanowczo stwierdzić, iż podpis elektroniczny takich cech nie posiada i tym samym podpisem[4] nie jest. Jednak nawet, gdyby fikcyjnie założyć, iż podpis elektroniczny jest swego rodzaju podpisem, pomimo, iż nie czyni zadość wymogom stawianym tradycyjnej sygnaturze, to okaże się, że tytuł ustawy nadal pozostaje nieprecyzyjny. Wynika to mianowicie z faktu, iż ustawa powołuje do życia cały szereg różnych rodzajów podpisów elektronicznych, a nie tylko jeden[5], jak wskazuje się na jej wstępie.

      Jednak nie poprawność językowa tytułów, a treść aktów prawnych przesądza o ich merytorycznej wartości, dlatego też w tym miejscu należałoby dokonać analizy przepisów ustawy i pokrótce zaprezentować wyżej wspomniane rodzaje podpisów elektronicznych oraz wskazać na możliwe bariery w ich stosowaniu.

      Kryteriów podziałów podpisów elektronicznych może być kilka. Najważniejszym z nich, z punktu widzenia skutków, będzie podział na podpis elektroniczny bezpieczny i podpisy „niebezpieczne”.

      Definicje ustawowe użytych w ustawie wyrażeń zostały zamieszczone w art. 3. Tam też w punktach 1 i 2 ustawodawca dookreślił pojęcia podpisu elektronicznego i bezpiecznego podpisu elektronicznego. Jednak przed przytoczeniem obu z nich należałoby zwrócić uwagę na fakt, iż definicje te nakładają się na siebie w ten sposób, że definicja „bezpiecznego podpisu elektronicznego” jest powtórzeniem definicji „podpisu elektronicznego zwykłego” uzupełnioną kilkoma kwalifikującymi ją elementami. A zatem, „podpisem elektronicznym” są dane w postaci elektronicznej, które wraz z innymi danymi, do których zostały dołączone lub z którymi są logicznie powiązane, służą do identyfikacji osoby składającej podpis elektroniczny[6]. Natomiast, aby podpis ten uzyskał status podpisu bezpiecznego musi być przyporządkowany wyłącznie do osoby go składającej i złożony za pomocą podlegających wyłącznej kontroli tej osoby bezpiecznych urządzeń[7] i danych[8] służących do składania podpisu elektronicznego, jak również powiązany z danymi, do których został dołączony, w taki sposób, aby jakakolwiek późniejsza zmiana tych danych była rozpoznawalna.

      Z punktu widzenia skutków prawnych składania obu sygnatur, w szczególności zdolności wywoływania skutków równoważnych skutkom formy pisemnej zwykłej przez bezpieczny podpis elektroniczny, wyżej wskazane cechy obu podpisów okazują się być niewystarczające. Wymogi jakie dodatkowo musi spełniać elektroniczna sygnatura, aby stać się równoważną w skutkach z formą pisemną, znalazły się w art. 5 ustawy.

      Zgodnie z jego brzmieniem, tylko bezpieczny podpis elektroniczny weryfikowany przy pomocy kwalifikowanego certyfikatu[9], złożony w okresie jego ważności[10], jest zdolny wywołać w stosunku do danych, do których został dołączony, skutki równoważne skutkom dokumentów opatrzonych podpisem własnoręcznym. Należy przez to rozumieć przede wszystkim skutki formy pisemnej określonej w art. 78 kc. Brak przy tym przeciwwskazań ku temu, aby nie twierdzić, że chodzi o formę pisemną zastrzeżoną pod jakimkolwiek z rygorów[11].

      Dodatkowo należy zauważyć, iż konsekwencjami złożenia takiej sygnatury, o których mówi sama ustawa, jest zapewnienie integralności podpisanych danych (art. 5 ust.3) oraz jednoznaczne wskazanie osoby ją składającej (domniemanie z art. 6 ust 1).

      Rozważając natomiast rodzaj skutków wywoływanych przez pozostałe podpisy elektroniczne, przez które należy rozmieć podpisy pozbawione cech podpisu bezpiecznego, jak również podpisów będących bezpiecznymi, ale nie opatrzonymi odpowiednimi certyfikatami[12], to zgodnie z treścią art. 8, nie można odmówić im ważności ani skuteczności tylko na tej podstawie, iż istnieją tylko w postaci elektronicznej bądź też, że nie zostały opatrzone kwalifikowanym certyfikatem, albo też nie zostały złożone za pomocą bezpiecznego urządzenia[13] służącego do składania podpisu elektronicznego. Już w chwili opublikowania ustawy pewne kontrowersje i wątpliwości budziła kwestia interpretacji przytoczonych tu wyrażeń ustawowych, albowiem dotychczas ważność i skuteczność podpisu utożsamiana była z wywoływaniem przez niego skutków równoważnych, co najmniej formie pisemnej zwykłej. Z chwilą pojawienia się w polskim systemie prawnym ustawy o podpisie elektronicznym znaczenie tych słów uległo istotnemu przewartościowaniu, a to z uwagi na kategoryczne rozdzielenie w ustawie skutków formy pisemnej zwykłej, o której mowa w art. 5 ust. 2 i skuteczności i ważności podpisu, o których z kolei mowa w przepisie art. 8. Dokonując wykładni językowej obu przepisów dochodzi się do identycznych wniosków. Sięgając natomiast do reguł wykładni systemowej, posiłkując się założeniem racjonalności ustawodawcy, z łatwością stwierdzić można, iż pojęcia te nie są tożsame.

      Dotychczas bowiem złożenie podpisu tradycyjnego na dokumencie zawierającym oświadczenie woli oznaczało, iż podpisujący potwierdza, że oświadczenie to od niego pochodzi, bądź też, że co najmniej zgadza się on z jego treścią. Tym samym sygnujący dokument składał swoje oświadczenie woli w ramach dokonywanych przez siebie czynności prawnych, a jego podpis uznawano za skuteczny i ważnie złożony, albowiem w ten sposób czynił on zadość ustawowym wymogom przewidzianym pod jakimkolwiek rygorem dla czynności prawnych dokonywanych w formie pisemnej zwykłej. Każde podpisanie się pod dokumentem obejmującym oświadczeniem woli[14], wywoływało skutek formy a art. 78 kc, inaczej mówiąc było ważne i skuteczne, albowiem spełniło wymagania dla zaistnienia w obrocie, a ponadto wywołało określone skutki prawne. Dlatego też „podpisanie się” oznaczało dokonanie czynności w formie pisemnej zwykłej, co utożsamiane było z ważnością i skutecznością takiego podpisu. W ustawie o podpisie elektronicznym natomiast następstwa elektronicznego sygnowania danych zostały kategorycznie redakcyjnie rozdzielone. O ważności i skuteczności podpisu mówi się w art. 8, o skutkach równoważnych skutkom czynności prawnej dokonanej w formie pisemnej zwykłej zaś w art. 5 ust. 2. Wobec takie zabiegu legislacyjnego, kierując się regułami wykładni systemowej oraz posiłkując się założeniem racjonalności ustawodawcy, stwierdzić należy, iż pojęcia „wywoływania skutków formy pisemnej zwykłej” w rozumieniu art. 78 kc oraz „ważności i skuteczności” podpisu na tle ustawy, nie są tożsame. Skoro bowiem znalazły się one w różnych jednostkach redakcyjnych tekstu prawnego i odnoszą się do różnego rodzaju podpisów, zasady logiki nakazują wręcz twierdzić, iż mają one różne znaczenie. Wniosek taki zgodny jest również dyrektywami wykładni celowościowej, w szczególności z jej podstawowym założeniem, iż żaden z przepisów tekstu prawnego nie może być pomijany w procesie jego stosowania tylko ze względu na trudności w interpretacji jego treści, albowiem każdy z użytych w nim wyrazów, pełni określoną w funkcję i nie może być uznany za zbędny.

      Zatem podejmując próbę wyjaśnienia znaczenia użytych w art. 14 ustawy pojęć „ważności” i „skuteczności” należy wyraźnie odróżnić je od skutków formy pisemnej i przyjąć, iż oświadczenia woli złożone w tej postaci[15] spełniać mogą jedynie funkcje dowodowe, polegające na uprawdopodobnieniu złożenia oznaczonego oświadczenia woli czy też na możliwości oceny tego rodzaju elektronicznej sygnatury jako dowodu prima facie[16]. Stwierdzić ponadto należy, iż mimo wprowadzającej w błąd nazwy „podpis”, każde z oświadczeń woli w postaci elektronicznej, o której mowa w art. 60 kc, opatrzone tego typu sygnaturą, nie posiada z uwagi na brak przypisanych mu przez ustawę skutków, cech dokumentu.


      [1] Ustawa z dnia 18 września 2001 r., opubl. w Dz. U. nr 130 z 2001 r., poz. 1450;

      [2] Nie oznacza to jednak, że dokonanie czynności, dla których ustawa lub umowa stron przewiduje inną formę szczególną jest niemożliwe. Każda kolejna z form szczególnych jest zwykłą formą pisemną sporządzoną w szczególnych, oznaczonych warunkach i to daje podstawę do twierdzenia, iż powołanie do życia w ten sposób form szczególnych jest jak najbardziej uzasadnione.

      [3] Punktem wyjściowym dla formułowania tego rodzaju twierdzeń jest przede wszystkim wykładnia językowa słowa podpis, jak i pisać. Por. np. St. Dmowski i St. Rudnicki w: Komentarz do Kodeksu cywilnego księgi pierwszej części ogólnej, Warszawa 1999 r. s. 256; Z. Radwański, Prawie cywilne – cześć ogólna, Warszawa 1997 r., s. 210; K. Pietrzykowski, Komentarz do kodeksu cywilnego, Warszawa 1997 r., s. 214.

      [4] Istnieją poglądy, w świetle których „podpis elektroniczny” z powodu braku cech podpisu tradycyjnego uważany jest za jego ekwiwalent, por. Z. Radwański; Elektroniczna forma czynności prawnych, Monitor Prawniczy, 2001 r., Nr 22, s. 1107 i n.

      [5] O podpisie elektronicznym w ogólności, jako formie przekazu elektronicznego, bez wyróżniania jego rodzajów Z. Radwański; Elektroniczna forma czynności prawnych, Monitor Prawniczy, 2001 r., Nr 22, s. 1107 i n.; inaczej, bo o podpisie elektronicznym bezpiecznym i zwykłym E. Wyrozumska; Elektroniczne oświadczenie woli w ustawie o podpisie elektronicznym i po nowelizacji kodeksu cywilnego, Przegląd Prawa Handlowego, 2003 r., Nr 8, s. 45 i n.; M. Drozdowicz; (Nie)bezpieczny podpis elektroniczny, Przegląd Prawa Handlowego, 2003 r., Nr 1, s. 27 i n.; o wielości podpisów również W.Kocot; Charakter prawny podpisu elektronicznego, Przegląd Prawa Handlowego, 2002 r., Nr 4, s. 36 i n.; M. Marucha; Nowa ustawa o podpisie elektronicznym, Monitor Prawniczy, 2002 r., Nr 2, s. 67 i n.

      [6] Składającym podpis jest zgodnie z definicją zawartą w art. 3 pkt 3 ustawy osoba fizyczna, posiadając urządzenie do składania podpisu elektronicznego, która działa w imieniu własnym albo imieniu innej osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej. Nie należy jej mylić z odbiorcą usług certyfikacyjnych, określonym w art. 3 pkt 18;

      [7] Definicja urządzeń zamieszczona została w art. 3 pkt 6 i 7 ustawy, ponadto minimalne wymagania w stosunku do bezpiecznego urządzenia służącego do składania podpisu elektronicznego zostały zawarte w art. 18 ust 1 ustawy;

      [8] Definicja danych znalazła się w art. 3 pkt 4 ustawy;

      [9] Przytaczanie wszystkich wymogów stawianych kwalifikowanym certyfikatom znacznie wykracza poza ramy niniejszego opracowania, dlatego też poprzestanę na odesłaniu zainteresowanych do art. 3 pkt 10,12, art. 20 ust. 1ustawy;

      [10] Wymienianie wszystkich przyczyn, dla których certyfikaty trąca swoją ważność znacznie wykracza poza przedmiot niniejszego opracowania i pozwala jedynie na odesłanie do treści art. 21i 22 ustawy;

      [11] Oczywiście rygory: ad solemnitatem, ad eventum, ad probationem.

      [12] Interesującym jest, że pomimo tego, iż wśród wymogów stawianych podpisowi bezpiecznemu znalazło się składanie tego podpisu za pomocą bezpiecznych urządzeń i danych podlegających wyłącznej kontroli osoby składającej podpis, to zgodnie z brzmieniem art. 6 ust. 3 nie można, w celu podważenia ważności i skuteczności podpisu elektronicznego, skutecznie powoływać się na fakt, iż taki podpis nie został złożony za pomocą bezpiecznych danych i urządzeń służących do jego składania, tak jakby w istocie nie miało to dla jego ważności czy też skuteczności żadnego znaczenia. Logicznym wytłumaczeniem przyjęcia przez ustawodawcę takiego rozwiązania mogą być trudności dowodowe, na jakie napotykałaby osoba próbująca dowieść takiej okoliczności.

      [13] W porównaniu z uwagami zawartymi w przypisie 9, ustawodawca wskazał tu tylko na urządzenia.

      [14] Por. z A. Wolter, J. Ignatowicz, K. Stefaniuk w: Prawo cywilne, zarys części ogólnej, Warszawa 1998 r., s. 253; Z. Radwański: Prawo cywilne- część ogólna, Warszawa 1994 r., s. 158 i n.; W. Czachórski: Czynności prawne przyczynowe i oderwane w polskim prawie cywilnym, Warszawa 1952 r., s. 81 i n.;

      [15] Zob. art. 60 k.c., w którym in fine, mowa jest o składaniu oświadczeń woli w postaci elektronicznej.

      [16] Ma to niebagatelne znaczenie dla rozstrzygania ewentualnych sporów i oceny określonych zdarzeń przez organy wymiaru sprawiedliwości, niemniej jednak nazbyt dowolna interpretacja tych pojęć może prowadzić do rozbieżności, a tym samym istotnych różnic w treści zapadających orzeczeń.

      Podpisy mogą różnić się między sobą także ze względu na podmiot, przez który zostały wydane. W ustawie brak definicji precyzującej, w ramach prowadzonej przez siebie działalności mógłby takie elektroniczne sygnatury rozpowszechniać[17]. W art. 3 pkt 14 odnajdujemy jedynie definicję podmiotu świadczącego usługi certyfikacyjne. Zgodnie z nią podmiotem takim może być przedsiębiorca w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 19 listopada 1999 r.- Prawo działalności gospodarczej[18], Narodowy Bank Polski lub też organ władzy publicznej świadczący usługi certyfikacyjne[19]. Bliższa prezentacja tych podmiotów nie znajduje uzasadnienia w temacie niniejszego opracowania, wartym krótkiej wzmianki jest jedynie fakt, że wszystkie te podmioty bez wyjątku mogą wydawać kwalifikowane certyfikaty po uzyskaniu wpisu do odpowiedniego rejestru[20]. Tym samym cały szereg podmiotów takich jak banki czy gminy, otrzymał możliwość świadczenia usług certyfikacyjnych, nie zawsze jednak doprowadzających do wywołania przez pochodzącą od nich sygnaturę skutków równoważnych formie pisemnej.

      Różnice pomiędzy podpisami zarysowują się również na płaszczyźnie podmiotów, jakie mogą się nimi posługiwać. W przypadku tradycyjnej sygnatury, dysponować nimi mogą wyłącznie osoby fizyczne[21] (nawet „za kogoś”[22]), albowiem podpis, a raczej jego kształt uzależniony jest od ich indywidualnych cech. Natomiast podpis elektroniczny, jako wolny od powiązań z niepowtarzalnymi przymiotami wystawiającej go osoby, bo generowany przy użyciu podpisywanych danych i odpowiednich kluczy kryptograficznych, może być pośrednio przypisany również osobom prawnym i jednostkom organizacyjnym pozbawionym takiego statusu, w ten sposób, iż z ich inicjatywy reprezentująca te podmioty osoba fizyczna otrzyma podpis elektroniczny, którym będzie się posługiwać tylko przy dokonywaniu czynności na rzecz reprezentowanego. Przy czym szczegóły dotyczące okoliczności, w jakich ta osoba będzie mogła się taką sygnaturą posłużyć, będą ustalane w oparciu o treść dołączonego do tego podpisu certyfikatu.

      Przedmiot zainteresowania ustawodawcy i w tym względzie ograniczył się tylko do kwalifikowanych certyfikatów. Zgodnie z treścią art. 20, określającego minimalny zakres informacji, jaki musi być w takim certyfikacie zawarty, podmiot świadczący usługi certyfikacyjne, może go wydać osobie fizycznej działającej w imieniu własnym, działającej jako przedstawiciel innej osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej nie posiadającej osobowości prawnej, działającej w charakterze członka organu, albo organu osoby prawnej bądź jednostki organizacyjnej takiej osobowości nieposiadającej, bądź też osobie fizycznej działającej jako organ władzy publicznej. Za każdym razem zobowiązany jest taką informację sprawdzić i potwierdzić. Kwalifikowany certyfikat może ponadto określać maksymalną wartość transakcji, jakie mogą być przy jego użyciu dokonane.

      Jak z powyższego wynika, osoba fizyczna może dysponować wieloma różnego rodzaju podpisami, znacznie się od siebie różniącymi zarówno co do skutków, jakie wywołają, czynności czy podmiotów, co do których zostaną użyte. Wszystko będzie zależało od woli użytkownika podpisu (m. in. zawartości portfela), miejsca pracy i pełnionej tam funkcji, jak i sprawności podmiotów, które będą mu je wydawały. I to może stać się przyczyną wątpliwości i trudności w posługiwaniu się nimi. Problematycznym może być nie tylko czas, kiedy podpisy zostaną udostępnione ich użytkownikom, ale przede wszystkim ich ekwiwalentność, a więc o to, czy będą mogły bez żadnych ujemnych konsekwencji być używane zamiennie.

      W kontaktach z różnymi podmiotami posługiwać się będziemy wydanymi przez nie podpisami, tj. przez banki, gminę, której mieszkańcami jesteśmy, może, spółkę którą przyjdzie nam reprezentować. Zróżnicowanie podpisów oznacza, że będą one akceptowane przede wszystkim przez podmioty, od których podpisy te pochodzą. Co do tego brak jest jakichkolwiek wątpliwości oraz podstaw, by twierdzić inaczej. W tym miejscu nasuwa się jednakże pytanie o to, jak wyglądać będzie akceptowanie różnych podpisów wydanych przez różne podmioty. Technicznie nic nie stoi temu na przeszkodzie, wystarczy bowiem przesłać swój klucz publiczny i w ten sposób umożliwić odbiorcy zweryfikowanie sygnatury (i ewentualnie certyfikatu), którymi się posłużono.

      W sytuacji, posługiwania się podpisami z dołączonymi kwalifikowanymi certyfikatami, czyniącymi zadość ustawowym standardom i przez to wywołującymi skutek formy pisemnej, podmioty, do których takie podpisy zostaną przesłane, będą mogły mieć poważne trudności w znalezieniu i przytoczeniu argumentów uzasadniających ewentualną odmowę uznania ważności e- sygnatur, skoro będą one spełniały surowe wymagania ustawodawcy. Podpisy te są przecież w swoich doniosłych skutkach równoważne.

      Z praktycznego punktu widzenia oczywiste wydaje się uznawanie ważności i skuteczności wywoływania skutków, o których mowa w znowelizowanym art. 78 kodeksu cywilnego, w sytuacji posłużenia się podpisem kwalifikowanym w stosunku do podmiotu, który wydał określonemu użytkownikowi podpis innego rodzaju[23]. Wątpliwości pojawiają się dopiero w odniesieniu sytuacji odwrotnych, tzn. posługiwania się podpisem „niebezpiecznym” w stosunku do podmiotu wydającego swoim klientom czy użytkownikom „podpisy bezpieczne” opatrzone kwalifikowanymi certyfikatami. Czy brak cechy w postaci kwalifikowanego certyfikatu będzie już wystarczającym argumentem przemawiającym za odmową przyjęcia tak podpisanego oświadczenia woli? Istnieje wprawdzie ustawowa wytyczna, zgodnie z którą, takiemu podpisowi nie można odmówić skuteczności i ważności, (tak więc nie wywoła on skutków formy pisemnej[24], ale taka nie zawsze jest przecież wymagana), a więc oświadczenie takie będzie ważne i skutecznie złożone. Jednakże będzie to tylko oświadczenie złożone, jak stwierdza się w treści art. 60 k.c., w postaci elektronicznej, a nie formie pisemnej i dlatego też pozbawione będzie mocy wywoływania jakichkolwiek skutków prawnych równoważnych dokumentom, chyba, że te zostaną następnie znakowane czasem.

      Problem może pojawić się przede wszystkim w tych sytuacjach, gdzie wg przepisów dotyczący poszczególnych czynności wymagane jest złożenie tradycyjnej sygnatury (jak np. w przypadku wniosków, skarg kierowanych do organów administracji, czy też pism sądowych kierowanych do organów wymiaru sprawiedliwości). Wszędzie tam można by posłużyć się podpisem wydanym, o czym również mówi sama ustawa, przez odpowiednie organy władzy państwowej takie jak np. sądy czy gminy, a jeżeli uznać też ekwiwalentność innych podpisów i certyfikatów, także przez inne podmioty. Takie rozwiązanie jest zgodne z zasadami logiki i uzasadnione funkcją, jaka podpis elektroniczny ma spełniać.

      W przypadku kwalifikowanych podmiotów wpisanych do odpowiedniego rejestru i świadczących usługi certyfikacyjne, zamienne używanie wydawanych przez nich podpisów jako ekwiwalentnych i równoważnych, jak wyżej wykazano, nie powinno natrafiać na jakiekolwiek bariery. Inaczej może się stać w przypadku organów władzy państwowej, a mianowicie z tej przyczyny, iż ustawodawca stanowiąc o tym, że podpisy elektroniczne i dołączone do nich certyfikaty będą mogły być wydawane właśnie przez ograny władzy państwowej, nie sformułował w stosunku do tych podmiotów wymogu stworzenia takiej infrastruktury, która pozwalałaby na ich wpisanie na listę kwalifikowanych podmiotów świadczących usługi certyfikacyjne, a to oznacza z kolei, iż podpisy wydawane przez nie podpisy nie będą wywoływały skutków równoważnych dokumentom w rozumieniu art. 78 kodeksu cywilnego. Rozpatrując ewentualne konsekwencje tego zapisu nie sposób nie dostrzec, iż wydawane w ten sposób podpisy będą w tym kształcie w zasadzie bezużyteczne. Każda bowiem z obecnie obowiązujących procedur wymaga, aby pod wszelkiego rodzaju pismami kierowanymi do organów władzy publicznej (to w stosunku do nich podpsiy te będą używane) istniał własnoręczny podpis wnioskodawcy, uczestnika, strony bądź innego jeszcze podmiotu zaangażowanego w jakiekolwiek postępowanie. Zadośćuczynić temu wymaganiu może zatem tylko bezpieczny podpis elektroniczny opatrzony kwalifikowanym certyfikatem, albowiem tylko on ma zdolność wywoływania skutków równoważnych dokumentom opatrzonym własnoręczną sygnaturą. Zatem dokonana przez nas czynność, utrwalona jakimkolwiek innym podpisem, będzie niepełna[25] i będzie prawdopodobnie wymagała podjęcia dodatkowych działań. Biorąc ponadto pod uwagę fakt, iż zgodnie z założeniami uchwały o społeczeństwie informacyjnym i dostrzegalną przy okazji większości nowelizacji tendencją do częstszego umożliwiania, a w niektórych nawet przypadkach zmuszania adresatów norm prawnych do posługiwania się w komunikacji elektronicznymi nośnikami informacji, nie sposób przecenić znaczenia podpisu elektronicznego dla przyspieszenia, potanienia i ułatwienia sprawnego wykonywania swych zadań przez organy władzy publicznej. Jednakże na drodze ku temu może stanąć jak się wydaje właśnie ustawa o podpisie elektronicznym.

      Wyjściem z tej patowej sytuacji byłoby podpisanie w/ w dokumentów jakimkolwiek „kwalifikowanym podpisem” (np. pochodzącym od banku), jednakże czy wtedy wydawanie podpisów np. przez gminę nie minie się z celem[26].

      Ograny władzy publicznej nie mają bowiem obowiązku stworzenia takiej infrastruktury, która pozwalałaby na wpisanie ich listę kwalifikowanych podmiotów[27], chociaż właśnie dla nich został przewidziany najdłuższy tzw. okres dostosowawczy[28].

      Wartym krótkiej wzmianki jest ponadto fakt, iż ustawa obecnej formie, nakłada na organy władzy publicznej obowiązek umożliwienia odbiorcom usług certyfikacyjnych wnoszenia podań i wniosków w postaci elektronicznej, w tych wszystkich przypadkach, gdy przepisy prawa wymagają składania ich w określonej formie lub według określonego wzoru oraz dokonywania innych czynności w postaci elektronicznej.

      Obowiązku umożliwienia wnoszenia wniosków i podań, o którym mowa wyżej, nie można oczywiście utożsamiać z obowiązkiem wydawania bezpiecznych podpisów opatrzonych kwalifikowanymi certyfikatami. Ustawa nie zawiera tego typu postanowień. Założenie przeciwne doprowadzałoby do sytuacji, w której niejako tylnymi drzwiami, nałożono by na organy władzy publicznej (w przepisach przejściowych i końcowych) obowiązek uzyskania wpisu do odpowiedniego rejestru, nie stanowiąc o tym w przepisach odpowiedniego rozdziału ustawy. Wniosek ten zatem jako zbyt radykalny wydaje się nieuprawniony.

      W tej sytuacji przyjąć należy, iż umożliwienie składania odnosi się do technicznych możliwości komunikowania się z organami władzy publicznej, a nie do zapewnienia przez nie wydawania każdemu obywatelowi bezpiecznego podpisu opatrzonego kwalifikowanym certyfikatem.

      Z drugiej jednak strony domniemając, iż składanie podań i wnoszenie pism miałoby być skuteczne, stwierdzić należy, iż było by to możliwe tylko w dwóch sytuacjach. Po pierwsze, gdy zwrot „podpis” przyjmowałby na gruncie prawa procesowego i materialnego różne znaczenia. Inaczej mówiąc, gdy raz jego ekwiwalentem byłby tylko bezpieczny podpis opatrzony kwalifikowanym certyfikatem, innym razem byłoby to natomiast oświadczenie woli złożone w postaci elektronicznej, z czym oczywiście, jako sprzecznym z podstawową zasadą wykładni językowej nie nadawania różnych znaczeń jednakowym wyrażeniom ustawowym, zgodzić się nie można.

      I po drugie, gdy składane podania czy pisma sygnowane byłyby podpisami bezpiecznymi opatrzonymi kwalifikowanymi certyfikatami pochodzącymi od innych podmiotów, co automatycznie rodzi pytanie o potrzebę i sens wydawania podpisów elektronicznych i certyfikatów przez organy władzy państwowej.

      Trudno oprzeć się wrażeniu, że oba zaproponowane rozwiązania ze względu na swoje wady nie mogą znaleźć zastosowania. Tym bardziej więc zastanawia fakt, iż odnosząca się do organów władzy państwowej regulacja jest tak nieprecyzyjna i niejasna. Racjonalnym wyjściem z tej niekorzystnej dla przyszłych użytkowników podpisów elektronicznych sytuacji było by „zmobilizowanie” organów władzy państwowej do stworzenia takiego zaplecza informatycznego, aby ich kontakty z obywatelami rodziły właściwe skutki prawne dla obu stron. Temu przecież celowi służą omawiane przepisy.

      Podsumowując stwierdzić należy, iż pomimo tego, że wedle ustawy będziemy mogli stać się dysponentami wielu elektronicznych sygnatur, użycie poszczególnych z nich nie zawsze będzie pewne (możemy spotkać się z odmową uwzględnienia takiego podpisu) i bezpieczne. W tej sytuacji przyjęcie rozwiązania, wg którego gminy, prowadząc działalność certyfikacyjną w celach nie zarobkowych, wydawały każdemu ze swoich mieszkańców podpis elektroniczny opatrzony kwalifikowanym certyfikatem, pozwoliłoby na uniknięcie wielu problemów, a podpisy elektroniczny i tradycyjny jeszcze bardziej by się do siebie upodobniły, chociażby przez to, że tak jak każdy z nas może złożyć tradycyjną sygnaturę, tak i każdy mógłby się posłużyć jej elektronicznym ekwiwalentem.


      [17] Takie rozwiązanie wydaje się słuszne zarówno z praktycznego jak i technicznego punktu widzenia (może to być zatem jakikolwiek podmiot wytwarzający oprogramowanie komputerowe, bez względu na siedzibę, używaną technologię czy rodzaj i charakter prowadzonej działalności). Pozostawienie tej sfery prawom rynku i poziomowi technologicznego zaawansowania wskazuje na bark zainteresowania ustawodawcy w regulowaniu tego zagadnienia. Ze względu na znamienne skutki prawne wywoływane wyłącznie przy pomocy kwalifikowanych certyfikatów, ograniczył on ramy regulacji tylko do podmiotów świadczących tego rodzaju usługi.

      [18] Opubl. w Dz. U. nr 101 z 2000 r. poz. 1178;

      [19] Polegają one na wydawaniu certfikatów, znakowaniu czasem lub dokonywania innego rodzaju czynności związanych z podpisem elektronicznym.

      [20] Wpis na listę musi być poprzedzony z łożeniem odpowiedniego wniosku, a ponadto spełnieniem określonych wymagań, zob. art. 24 i 25 ustawy.

      [21] Odsyłam do przypisu nr 3.

      [22] Widać tu pewną analogię do składania oświadczeń woli w cudzym imieniu na podstawie przedłożonego pełnomocnictwa. Ta sytuacja jest o tyle jednak specyficzna i nie spotykana jak dotąd w polskim prawie, że treść umocowania wynikać będzie nie tylko z dokumentu zawierającego pełnomocnictwo, ale również, w przypadku posługiwania się kwalifikowanym c #REF!

  • Dwa klucze, jeden zamek

    Redaktor: Rafał Cisek środa, 23 kwietnia 2003 07:25
    • W okresie wakacyjnym głośno było o wchodzącej właśnie w życie ustawie z dnia 18 września 2001 roku o podpisie elektronicznym. Uchwalona w atmosferze emocji i szeregu sporów, zarówno technicznych, jak i prawnych, ustawa obowiązuje od 16 sierpnia bieżącego roku. Jak się jednak okazuje, dla przeciętnego Kowalskiego, nawet zakładając, iż jest on średnio wykształconym, aktywnym „internautą”, techniczny mechanizm składania podpisu elektronicznego jest trudny do zrozumienia. Problemy mogą się również pojawić z pojęciem znaczenia prawnego podpisu elektronicznego w Polsce. Szczególnie, że – wbrew mylącej nazwie omawianej ustawy, w obowiązującym stanie prawnym, nie istnieje jeden, jednolity podpis elektroniczny. Należałoby więc mówić nie o podpisie elektronicznym a raczej o podpisach elektronicznych. 

      Dwa klucze, jeden zamek

      Mechanizm podpisu elektronicznego opiera się na tzw. asymetrycznych technikach  kodowania. Polega to na użyciu do podpisywania dokumentów dwóch różnych, jednak matematycznie ze sobą powiązanych, kluczy szyfrujących. Obrazowo rzecz ujmując system ten przypomina zamek do drzwi, do którego pasują dwa klucze, z tym, że jeden klucz potrafi ten zamek tylko otworzyć, a drugi tylko zamknąć. Osoba, która chce podpisać cyfrowo dokument (nadawca), robi to używając tzw. klucza prywatnego (zgodnie z definicją polskiej ustawy są to „dane służące do składania podpisu elektronicznego”), który jest wyłącznie w jej posiadaniu. Otrzymawszy tak sygnowany dokument, odbiorca może sprawdzić jego autentyczność (tj. po pierwsze czy dokument rzeczywiście pochodzi od nadawcy, a nie kogoś innego, a po drugie czy „po drodze” ktoś nie dokonał w nim zmian) za pomocą drugiego klucza nadawcy - tzw. klucza publicznego („dane służące do weryfikacji podpisu elektronicznego”). Jak sama nazwa wskazuje, ten drugi klucz jest jawny i może być udostępniany osobom trzecim (odbiorcy). Może być więc np. załączony w mailu - obok sygnowanego kluczem prywatnym dokumentu, lub dostępny on-line na stronie www. Opisywany mechanizm ma jedną wadę. Potencjalnie tak podpisany dokument może odczytać każdy. Wyjściem z tej sytuacji jest zaszyfrowanie go z użyciem z kolei klucza publicznego odbiorcy. Wtedy tylko on – jako jedyny posiadacz odpowiadającego mu klucza prywatnego, będzie potrafił odszyfrować dokument, którego jest adresatem, a potem – za pomocą tym razem klucza publicznego nadawcy – zweryfikować jego autentyczność.

      Do nadawania wspomnianych pary kluczy, umożliwiających wystawianie i weryfikację sygnatur cyfrowych, uprawnione są w świetle polskiej ustawy swoiste instytucje zaufania publicznego, tzw. „podmioty świadczące usługi certyfikacyjne”, popularnie zwane też. centrami certyfikacyjnymi, których funkcja jest podobna do notariusza. Podmioty certyfikujące nadając odpowiednie certyfikaty, zawierające klucz publiczny nadawcy muszą je z kolei podpisać swoim własnym kluczem prywatnym (żeby było z kolei wiadomo, że certyfikat pochodzi od zaufanego podmiotu, a nie kogoś innego). Dzięki temu odbiorca elektronicznie sygnowanej korespondencji za pomocą załączonego do niej certyfikatu (w którym zawiera się klucz publiczny nadawcy) może zweryfikować autentyczność dokumentu, w tym jego nadawcę. Równocześnie, jako, że sam certyfikat jest podpisany z kolei własnym kluczem prywatnym organu certyfikującego („poświadczony elektroniczne”), odbiorca może sprawdzić, też czy sam certyfikat jest autentyczny i został nadany przez odpowiedni uprawniony („zaufany”) podmiot. Oczywiście sprawdzenie to odbywa się za pomocą ogólnodostępnego klucza publicznego organu certyfikującego („zaświadczenia certyfikacyjnego”). Obydwa klucze (poświadczenie elektroniczne i zaświadczenie certyfikacyjne) wydawane są przez niejako nadrzędny organ certyfikacyjny (tzw, root – ang. główny, podstawowy w hierarchii) w osobie ministra właściwego do spraw gospodarki. On też, jako instytucja najwyższa w hierarchii klucza publicznego (root) nie musi być już uwiarygodniany przez kolejny „zaufany” podmiot gdyż może niejako sam siebie poświadczać elektronicznie.

      Minister Gospodarki, który jest naczelnym organem w hierarchii polskiego klucza publicznego, może zlecić część swych zadań w zakresie wytwarzania i wydawania innym podmiotom zaświadczeń certyfikacyjnych i publikowania listy podmiotów wpisanych do rejestru kwalifikowanych podmiotów świadczących usługi certyfikacyjne, bądź to – w trybie ustawy o zamówieniach publicznych – wybranemu podmiotowi świadczącemu usługi certyfikacyjne,  bądź to - na wniosek Prezesa NBP - Narodowemu Bankowi Polskiemu lub podmiotowi od niego zależnemu. Jeżeli taki podmiot zostanie root-em, nie może on już świadczyć certyfikacyjnych usług „powszechnych” – tj. polegających na wydawaniu certyfikatów, może jedynie udzielać zaświadczeń certyfikacyjnym innym podmiotom świadczącym usługi certyfikacyjne („powszechne”), polegające na wydawaniu certyfikatów (osobom fizycznym, prawnym, itp., które chcą składać weryfikowane przy pomocy takich kwalifikowanych certyfikatów bezpieczne podpisy elektroniczne). Obecnie funkcję roota pełni spółka Centrast, która jest zależna od NBP. Ona, też jest odpowiedzialna za wydawanie na rzecz podmiotów świadczących usługi certyfikacyjne odpowiednich zaświadczeń certyfikacyjnych, które są wykorzystywane 

      KONTEKSTY:

    • Ustawa o podpisie elektronicznym
    • #REF!
  • Podpis czy podpisy?

    Redaktor: Rafał Cisek środa, 23 kwietnia 2003 07:16
    • Jak już było wcześniej mówione ustawodawca wprowadził w ustawie o podpisie elektronicznym spory chaos definicyjny. Niezależnie jednak od mnogości nieprzejrzystych i wysoce technicznych pojęć wprowadzonych ustawą (tzw. słowniczek ustawowy zawarty w artykule 3 obejmuje aż 22 definicje, które na dodatek w wielu wypadkach krzyżują się i przenikają nawzajem), sprawa została dodatkowo skomplikowana w zakresie skutków prawnych stosowania podpisu elektronicznego. Generalnym celem ustawy było przecież zrównanie takiego podpisu formalnie i funkcjonalnie z podpisem własnoręcznym. Jednakże na tle omawianego aktu normatywnego – przynajmniej pod względem skutków prawnych - można wyłonić dwie kategorie podpisów, przy czym tylko jedna z tych kategorii jest w pełni ekwiwalentna do podpisu własnoręcznego. 

       Jak już było wcześniej mówione ustawodawca wprowadził w ustawie o podpisie elektronicznym spory chaos definicyjny. Niezależnie jednak od mnogości nieprzejrzystych i wysoce technicznych pojęć wprowadzonych ustawą (tzw. słowniczek ustawowy zawarty w artykule 3 obejmuje aż 22 definicje, które na dodatek w wielu wypadkach krzyżują się i przenikają nawzajem), sprawa została dodatkowo skomplikowana w zakresie skutków prawnych stosowania podpisu elektronicznego. Generalnym celem ustawy było przecież zrównanie takiego podpisu formalnie i funkcjonalnie z podpisem własnoręcznym. Jednakże na tle omawianego aktu normatywnego – przynajmniej pod względem skutków prawnych - można wyłonić dwie kategorie podpisów, przy czym tylko jedna z tych kategorii jest w pełni ekwiwalentna do podpisu własnoręcznego.

      I tak tylko bezpieczny podpis elektroniczny opatrzony kwalifikowanym certyfikatem, wydanym przez kwalifikowany organ świadczący usługi certyfikacyjne, jest w pełni równoważny w skutkach prawnych własnoręcznemu podpisowi.  Kwalifikowany organ certyfikacyjny to z kolei ten, który spełnia rygorystyczne warunki ustawy i zostaje wpisany do specjalnego rejestru tego typu podmiotów przez ministra właściwego do spraw gospodarki. Organy takie otrzymują w związku z tym specjalne zaświadczenia certyfikacyjne (które są w istocie kluczami publicznymi), za pomocą każdy odbiorca poświadczonego przez dane centrum certyfikatu, może zidentyfikować jego wystawcę, czyli uprawniony podmiot wpisany do rejestru

      Zgodnie więc z art. 5 ust. 2 ustawy o podpisie elektronicznym, dane w postaci elektronicznej są równoważne pod względem skutków prawnych dokumentom opatrzonym podpisami własnoręcznymi tylko wtedy, gdy są opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym przy pomocy ważnego kwalifikowanego certyfikatu (chyba że przepisy odrębne stanowią inaczej

      Bezpieczny podpis elektroniczny weryfikowany przy pomocy ważnego kwalifikowanego zapewnia w związku z powyższym z jednej strony integralność danych opatrzonych tym podpisem (a więc pewność, iż treść podpisanego w ten sposób dokumentu nie została po podpisaniu zmieniona), z drugiej strony stanowi dowód tego, że został on złożony przez osobę określoną w certyfikacie jako składającą podpis elektroniczny (art. 5 ust 3 oraz art. 6 ust. 1 ustawy

      Powyższe nie odnosi się jednak do certyfikatu po upływie terminu jego ważności lub od dnia jego unieważnienia oraz w okresie jego zawieszenia, chyba że zostanie udowodnione, że podpis został złożony przed upływem terminu ważności certyfikatu lub przed jego unieważnieniem albo zawieszeniem.

      Równocześnie jest dopuszczalne powoływanie się na to, że podpis elektroniczny weryfikowany przy pomocy ważnego kwalifikowanego certyfikatu nie został złożony za pomocą bezpiecznych urządzeń i danych, podlegających wyłącznej kontroli osoby składającej podpis elektroniczny. Chodzi tu o niedopuszczalność dowodzenia, iż kto inny użył tego podpisu (np. za zgodą jego prawowitego właściciela – podobnie jak osoba trzecia może się posłużyć czyjąś kartą płatniczą, wykorzystując jej PIN

      A więc od dnia wejścia w życie ustawy o podpisie elektronicznym z dnia 18 września 2001 roku, wszelkie dokumenty sygnowane bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym za pomocą kwalifikowanego certyfikatu,  uznaje się za sporządzone z zachowaniem formy pisemnej w rozumieniu dotychczasowego brzemienia przepisu art. 78 Kodeksu cywilnego. Obecnie stara treść przepisu została ujęta w § 1. Natomiast dodany przez ustawę przepis § 2 konstatuje wprost: „oświadczenie woli złożone w postaci elektronicznej opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym przy pomocy ważnego kwalifikowanego certyfikatu jest równoważne formie pisemnej

      Ustawa jednak dopuszcza również stosowanie podpisów elektronicznych, które nie  są bezpiecznymi podpisami elektronicznymi weryfikowanymi za pomocą kwalifikowanego certyfikatu. Tyle, że odmawia dokumentom w ten sposób podpisanym waloru „pisemności” w rozumieniu art. 78 kc. Równocześnie jednak  omawiany akt prawny wprowadza dość enigmatyczny artykuł 8, zgodnie z którym „nie można odmówić ważności i skuteczności podpisowi elektronicznemu tylko na tej podstawie, że istnieje w postaci elektronicznej lub dane służące do weryfikacji podpisu nie mają kwalifikowanego certyfikatu lub nie został złożony za pomocą bezpiecznego urządzenia służącego do składania podpisu elektronicznego

      Przepis ten sankcjonuje więc prawnie wszelkie rodzaje podpisów, w tym te, które istniały na rynku jeszcze przed wejściem powyżej życie ustawy o podpisie elektronicznym. W szczególności chodzi tu np. o własne  swoiste rozwiązania, wciąż zresztą używane przez banki, a oparte na prywatnych umowach z klientami sankcjonującymi w stosunkach obustronnych stosowanie elektronicznych dokumentów autoryzowanych za pomocą nadawanych przez bank odpowiednich kluczy czy haseł. Skutkiem art. 8 jest to, iż wprowadza on pewne uprawdopodobnienie prawnej egzystencji wszelkich czynności dokonywanych w formie elektronicznej, niezależnie od technicznych i prawnych metod użytych do ich autoryzacji. Dzięki takiemu rozwiązaniu do pewnego stopnia zniweczony zostaje zakaz dowodowy związany z tzw. formą zwykłą pisemną, zgodnie z którym, w razie niezachowania formy pisemnej zastrzeżonej bez rygoru nieważności, nie jest w ewentualnym sporze dopuszczalny dowód ze świadków ani przesłuchania stron na fakt dokonania danej czynności (art. 74 § 1 kc). Dowód taki jest możliwy jeżeli obie strony wyraziłyby zgodę (co może być rzeczą trudną, jeżeli strony są powyżej sporze), albo jeżeli fakt dokonanej czynności jest uprawdopodobniony za pomocą pisma. Zauważmy, iż przed wejściem powyżej życie ustawy, w stosunku do czynności dokonanych tylko elektronicznie, trudno było nawet o uprawdopodobnienie za pomocą pisma. Obecnie więc, zgodnie ze wspomnianym art. 8, sam fakt użycia jakiegokolwiek podpisu elektronicznego (choćby nawet nie tylko nie kwalifikowanego, ale również nie bezpiecznego, np. powyżej postaci niezabezpieczonej sygnatury pod mailem), nie może być podstawą do odmówienia mu ważności. Aby to zrobić trzeba by podać inne okoliczności które by dowodziły, iż np. kto inny podpisał się za nas w mailu, lub kto inny zawarł za nas umowę on-line, wykorzystując nasze dane. Jednakże pamiętajmy, iż powyższe nie zmienia faktu, że forma pisemna w przypadku podpisów elektronicznych nie bezpiecznych i nie weryfikowanych kwalifikowanym certyfikatem, nigdy nie zostanie zachowana. Dzięki ustawie jedynie łatwiej będzie o uprawdopodobnienie (udowodnienie) faktu dokonania pewnych czynności w formie elektronicznej, w przypadku ewentualnych sporów.

      KONTEKSTY:

    • Ustawa o podpisie elektronicznym
    • #REF!

Kancelaria Prawna | Kancelaria Prawa Gospodarczego i E-commerce
PolskiProgram.pl