KA Facebook Fanbox 1.1
Nowe Media/Publikacje/e-Commerce / Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną (UŚUDE)
Publikacje
e-Commerce / Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną (UŚUDE)

e-Commerce / Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną (UŚUDE) (10)

  • SN: Sprawa Giertych vs Fakt wraca do Sądu Apelacyjnego

    Redaktor: Rafał Cisek sobota, 11 stycznia 2014 09:35
    • SN: Sprawa Giertych vs Fakt wraca do Sądu Apelacyjnego
    • Pisałem niedawno o ważnych wyrokach Sądu Okręgowego i Sądu Apelacyjnego w Warszawie w sprawie Giertych kontra Axel Springer, wydawca Faktu i administrator strony Fakt.pl. Uważam, że tezy obu wyroków były słuszne, a mianowicie komentarze pod artykułami nie są elementem prasy, a częścią społecznościową serwisu, który sam w sobie może zawierać artykuły prasowe (redakcyjne), które jednak należy wyraźnie odróżnić od komentarzy. Wczoraj Sąd Najwyższy uwzględnił skarge kasacyjną Giertycha (jest to nadzwyczajny środek zaskarżenia prawomocnego już wyroku Sądu Apelacyjnego).


  • Ważny wyrok w sprawie Map1 vs forumprawne.org

    Redaktor: Rafał Cisek czwartek, 05 lipca 2012 05:41
    • Ważny wyrok w sprawie Map1 vs forumprawne.org
    • Wyrok ten przeszedł w mediach bez większego echa, a jest on moim zdaniem bardzo istotny. Chodzi w szczególności o to, za co właściwie odpowiada administrator forum w przypadku, gdy nie usunie wypowiedzi użytkownika, która np. narusza czyjeś dobra osobiste. Zdaniem sądu w tytułowej sprawie, co do zasady będzie to ogólna odpowiedzialność deliktowa („za nie usunięcie postu”), a nie odpowiedzialność z tytułu naruszenia dóbr osobistych. Za to ostatnie odpowiada bowiem przede wszystkim sam autor wpisu.

  • Linki - czego nam nie wolno?

    Redaktor: Krzysztof Gienas piątek, 31 października 2003 02:36
    • Linki - czego nam nie wolno?
    • Odsyłając do innej strony WWW musimy liczyć się z odpowiedzialnością prawną. Takie twierdzenie wydaje się śmieszne, jednak w praktyce bywa zupełnie inaczej. Nawet początkujący internauta zetknął się choć raz z linkami. O ich funkcjonalności nie trzeba nikogo przekonywać. Ogólną regułą jest możliwość stosowania linków bez zgody dysponenta witryny do której odsyłamy. Jak trudne byłoby w praktyce uzyskanie zezwolenia na link od każdej z witryn , która pojawia się jako wynik poszukiwań wyszukiwarki internetowej [1].

  • Wypełnienie formularza na WWW nie jest chwilą zawarcia umowy on-line

    Redaktor: Rafał Cisek sobota, 07 maja 2011 14:56
    • Wypełnienie formularza na WWW nie jest chwilą zawarcia umowy on-line
    • Ostatnio w związku z serią pozwów przeciwko przedsiębiorcom o zapłatę z tytułu „samoczynnego” i milczącego przekształcenia umowy zawartej drogę elektroniczną z bezpłatnej („365 dni testowych za darmo”) w płatną, wytoczonych przez właściciela portalu businesssolutioncentre.pl, powstało w okręgu Sądu Okręgowego w Legnicy ciekawe orzecznictwo dotyczące m. in. kwestii obowiązywania regulaminów na stronach internetowych i chwili zawarcia umowy drogą elektroniczną na podstawie oferty zamieszczonej na WWW.

  • Komentarz do zmiany ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną

    Redaktor: Rafał Cisek niedziela, 02 listopada 2008 10:43
    • W dniu 10 października 2008 r. została uchwalona ustawa o zmianie ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (ustawa o zmianie „uśude”). Celem nowelizacji było przyjęcie szeregu istotnych postanowień tzw. dyrektywy o handlu elektronicznym (DYREKTYWA 2000/31/WE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY z dnia 8 czerwca 2000 r. w sprawie niektórych aspektów prawnych usług społeczeństwa informacyjnego, w szczególności handlu elektronicznego w ramach rynku wewnętrznego). W szczególności zaś chodzi o przepisy dotyczące swobody świadczenia usług drogą elektroniczną, zasady państwa pochodzenia, czy funkcjonowania tzw. punktów kontaktowych. 

  • Cegła w Sieci nie straszna?

    Redaktor: Rafał Cisek środa, 23 kwietnia 2003 08:14
    • #REF! Wstęp

      Do niedawna zakupy w Internecie kojarzyły się z kupowaniem przysłowiowego kota w worku. Nie były rzadkością przypadki, kiedy zamiast wybranego przez nas w Sieci towaru przychodziła do naszego domu kurierem… cegła. Inną sprawą były sytuacje, gdy towar co prawda ładnie wyglądał, ale… tylko „na obrazku”. Wtedy sprzedawca na pretensje odpowiadał: „widziały gały co brały - przecież w Internecie nie da się pokazać każdego detalu oferowanego produktu”. Typowe dla sieciowych rekinów, polujących na rozgorączkowanych internautów-zakupowiczów, były też klasyczne metody podebrane akwizytorom – eksponowanie na sklepowej witrynie WWW tylko cech pożądanych i atrakcyjnych przy równoczesnym ukrywaniu parametrów, które plasują towar gorzej w porównaniu z innymi ofertami czy też działanie bezpośrednio na emocje poprzez „gorące” hasła – „kliknij, tylko teraz taka okazja”.
      Konsument pochopny?

      Cały mechanizm polowania na klienta w ten sposób jest dosyć prosty: działanie na wyobraźnie, emocje, „nastrój chwili”. Chodzi więc o stworzenie presji na konsumenta, aby ten podjął szybką, choć nie zawsze przemyślaną decyzję o zakupie: przecież wystarczy „kliknąć” i już! Niestety oferowanego w Internecie towaru nie możemy dotknąć i wypróbować. Nie martwimy się jednak o to zbytnio, wobec kuszącej łatwości samego zakupu dokonywanego w domowych pieleszach. Nie martwimy się również, że nie mamy akurat w kieszeni gotówki: rachunek i tak przyjdzie potem – dopiero z dostarczonym towarem. Kierujemy się więc głównie sugestywnym opisem i miniaturowym zdjęciem reklamowym, które pokazuje tylko tyle, ile ma pokazać - z wiadomą jakością. Do tego dochodzi wspomniana łatwość i szybkość zamanifestowania decyzji (nie zawsze dobrej) – znów: wystarczy kliknąć…

      Myślenie przychodzi potem, po rozpakowaniu towaru – razem z rachunkiem dołączonym do przesłanego pocztą kurierską towaru. Co więcej, często przy samym „klikaniu” zwracamy uwagę tylko na atrakcyjną cenę samego towaru, podczas gdy może okazać się, że tak naprawdę niewiele niższa od „zwykłej sklepowej” cena przestanie być atrakcyjna po doliczeniu dodatkowych kosztów przesyłki – o których z samej strony WWW dowiemy się (jeżeli w ogóle) dopiero po dokładniejszym zagłębieniu się w „warunki ogólne sprzedaży” (a kto je czyta?)

      Na szczęście od pewnego czasu „konsument pochopny” jest chroniony (taki jest ogólny tręd w tzw. społeczeństwach cywilizowanych). I to na wielu płaszczyznach – nie tylko w Sieci. Mam tu na myśli długo oczekiwaną w Polsce ustawę z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny, która powstała na wzór dużo starszych istniejących rozwiązań zachodnich

      Wspomniana ustawa dotyczy w szczególności ochrony praw konsumentów przy umowach zawieranych poza siedzibą przedsiębiorstwa lub na odległość. Chodzić więc będzie zarówno o sytuację, gdy przyjdzie do naszego domu akwizytor i wciśnie nam super-odkurzacz za „jedyne” 3.000 złotych (w „korzystnych” ratach), jak i o zakupy on-line, kiedy umowa jest zawierana „na odległość”. Zauważmy, że w obydwu przypadkach istnieje dość duże niebezpieczeństwo, że konsument będzie działał pochopnie, a równocześnie strona sprzedająca ma większe możliwości manipulacji klientem i jest silniejsza ekonomicznie. Dlatego ustawodawca próbuje chronić konsumenta w określonych sytuacjach - jako podmiot generalnie słabszy w umowie.

      Kawa na ławę…

      Zgodnie z ustawą o ochronie niektórych praw konsumentów, propozycja zawarcia umowy wyrażona za pomocą „środka porozumiewania się na odległość” (takim jak np. Internet) powinna jednoznacznie i w sposób zrozumiały informować o zamiarze zawarcia umowy przez tego, kto ją składa - przy czym posłużenie się wspomnianym środkiem może nastąpić wyłącznie za uprzednią zgodą konsumenta. Na sklepowej witrynie WWW musi być więc wyraźnie „wydzielony” moment złożenia przez konsumenta internetowego zamówienia. Niedopuszczalne jest stosowanie wszelkich sztuczek doprowadzających do tego, iż klient „klika” na ofertę nie będąc w pełni świadomy, że właśnie dokonuje zamówienia (a nie jakiejś innej czynności). Ponadto na sklepowej witrynie WWW powinny znaleźć się informacje między innymi o:

      • istotnych właściwościach zamawianego towaru (lub usługi),
      • cenie lub wynagrodzeniu obejmujących wszystkie ich składniki, a w szczególności cła i podatki,
      • zasadach zapłaty ceny lub wynagrodzenia, kosztach oraz terminie i sposobie dostawy,
      • kosztach wynikających z korzystania ze środków porozumiewania się na odległość, jeżeli są one skalkulowane inaczej niż wedle normalnej taryfy (chodzi np. o stosowanie tzw. dialerów – kiedy łącząc się z witryną sklepową stosowana jest inna – wyższa – stawka za połączenie, która stanowi dodatkowy zarobek sprzedawcy),
      • miejscu i sposobie składania reklamacji.

      Co ważne, zgodnie z ustawą, powyższe informacje powinny być sformułowane jednoznacznie, w sposób zrozumiały i łatwy do odczytania. Wszystko to powinno zostać dodatkowo potwierdzone na papierze – wraz z dostarczonym towarem.

      Najpierw towar potem kasa

      Dodatkowym zabezpieczeniem dla kupującego w Sieci, jest zasada, że umowa nie może nakładać na niego obowiązku zapłaty ceny przed otrzymaniem towaru. Umowa powinna określać miejsce i sposób składania reklamacji, nie powodujące nadmiernych trudności lub kosztów po stronie konsumenta. Dodatkowo, jeżeli sprzedawca nie podał terminu dostawy, powinna ona zostać zrealizowana najpóźniej w terminie trzydziestu dni od złożenia zamówienia przez Internet (czyli w praktyce „kliknięcia na towar”)

      Po „odejściu od kasy…”

      … reklamacje będą uwzględnione. Zgodnie bowiem z art. 7 ustawy wspomnianej wcześniej ustawy - konsument, który zawarł umowę na odległość, może od niej odstąpić bez podania przyczyn, składając stosowne oświadczenie na piśmie, w terminie dziesięciu dni od otrzymania towaru. Co ważne, informacja o możliwości takiego bezwarunkowego odstąpienia (czyli w praktyce zwrotu towaru bez podania przyczyn) powinna zostać umieszczona na stronie WWW, jak i na dostarczonym towarze. Nie jest przy tym dopuszczalne zastrzeżenie, że konsumentowi wolno odstąpić od umowy za zapłatą oznaczonej sumy (odstępne).

      Za brak rzetelnej informacji – zarówno co do osoby (firmy) sprzedawcy, jak i co do właściwości oferowanego towaru, szczegółowych warunków jego dostawy oraz za nieumieszczenie informacji o możliwości bezwarunkowego, bezpłatnego zwrotu towaru sprzedawcy, wprowadzono dodatkową sankcję wydłużając możliwy termin zwrotu z 10 dni od otrzymania towaru do 3 miesięcy. Jeżeli jednak sprzedawca w czasie trwania dłuższego terminu dośle wszelkie wymagane informacje, przedłużony termin się skraca do 10 dni od otrzymania potwierdzenia brakujących informacji.

      Kartą bezpiecznie

      Konsument może żądać unieważnienia, na koszt sprzedawcy, zapłaty dokonanej kartą płatniczą w razie niewłaściwego wykorzystania tej karty w wykonaniu umowy zawartej przez Internet. Ponadto gdy odstępuje od zakupu, który wiązał się z udzieleniem rat, odstąpienie obejmuje również udzielony (przez sprzedawcę lub w porozumieniu z nim Bank) kredyt.

      #REF! #REF!
  • Ograniczenie odpowiedzialności osób świadczących usługi drogą elektroniczną

    Redaktor: Rafał Cisek środa, 23 kwietnia 2003 07:47

    • KONTEKSTY:

       
      Świadczenie usług drogą elektroniczną, wbrew powszechnej świadomości, może wiązać się nie tylko z zagrożeniami dla samych konsumentów tych usług (np. w związku z zawieraniem umów na odległość) lub osób trzecich, których dobra mogą zostać naruszone przez świadczącego usługi (np. naruszenie praw autorskich). Przedsiębiorca oferujący usługi drogą elektroniczną jest bowiem często narażony na odpowiedzialność prawną w związku ze swoją działalnością, mimo iż za pewne działania trudno przypisać mu winę. Stanowi to zagrożenie dla rozwoju e-commerce. W szczególności dostawca (provider) usług internetowych (Internet Sernice Provider), odpłatnie udostępniający miejsce na własnym serwerze osobom trzecim (np. na strony WWW), może w świetle obowiązujących obecnie w Polsce przepisów odpowiadać za to, iż jego kontrahent umieści nielegalne treści na utrzymywanej przez providera stronie WWW. W szczególności dotyczyć to będzie na przykład kwestii naruszenia dóbr osobistych.

      Warto bowiem zauważyć, iż w przypadku ich naruszenia, istotny jest sam fakt jego dokonania i bezprawność, natomiast nieistotna jest wina. A zatem, jeżeli ktoś umieści na stronach WWW obraźliwe informacje o danej osobie, właściciel serwera na którym zniesławiający lub powijający tekst został umieszczony, formalnie może podlegać odpowiedzialności (cywilnej, a nawet karnej). Podobna sytuacja będzie jeżeli chodzi o nielegalne rozpowszechnianie na takich witrynach własności intelektualnej – np. z naruszeniem ustawy z 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych lub ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku o ochronie baz danych. Może się okazać, iż oprócz podmiotu bezpośrednio odpowiedzialnego za dobra osoby uprawnionej, odpowiadać będzie – niejako automatycznie, niezależnie od winy i wiedzy – właściciel serwera.

      Zauważmy ponadto, iż wymienione przykłady zagrożeń dla przedsiębiorców prowadzących działalność w Internecie nie są wyczerpujące. W szczególności na kanwie obecnie obowiązującego prawa, można również rozważać kwestie ich odpowiedzialności związanej z czysto technicznymi aspektami utrzymywania infrastruktury sieci i incydentalnego przekazywania w jej ramach danych, w tym dóbr informacyjnych, takich jak przedmioty prawa autorskiego (np. muzyka mp3 lub filmy divx przesyłane przez użytkowników sieci za pośrednictwem serwerów). W szczególności chodzi o punkty węzłowe sieci, pośredniczące w przesyle danych, jak również tzw. proxy serwery, które buforują informację w celu usprawnienia (przyspieszenia) transmisji i dostępu do danych. Operacje te mają zazwyczaj wyłącznie techniczny charakter, jednakże obecnie mogą one się wiązać z próbą przypisania odpowiedzialności za przesyłane w ten sposób treści, właścicielom infrastruktury techniczno-informatycznej. Niewątpliwie stan taki jest bardzo niekorzystny dla rozwoju rynku usług informacyjnych i rozwoju społeczeństwa informacyjnego w ogóle.

      Na szczęście sytuacja prawna wkrótce się zmieni. Już bowiem 10 marca bieżącego roku wejdzie w życie ustawa z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2002 roku, Nr 144, poz. 1204). Jest ona wzorowana na Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 8 czerwca 2000 roku o niektórych aspektach prawnych usług w społeczeństwie informacyjnym, w szczególności handlu elektronicznego, zwanej popularnie Dyrektywą o e-commerce (DIRECTIVE 2000/31/EC

      Wspomniane ustawa w szczególności określa – obok obowiązków usługodawcy związanych ze świadczeniem usług droga elektroniczną (w tym zakresie stanowi ona pewne rozwinięcie ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów i odpowiedzialności za produkt niebezpieczny) oraz zasad ochrony danych osobowych osób fizycznych korzystających z usług świadczonych drogą elektroniczną (co z kolei jest uzupełnieniem regulacji zawartych w ustawie o ochronie danych osobowych) – zasady wyłączania odpowiedzialności usługodawcy z tytułu świadczenia usług drogą elektroniczną (art. 1 pkt 2 ustawy).

      Te długo oczekiwane (szczególnie przez wszelkiego rodzaju podmioty typu internet access providers, internet service providers, content providers, itp.) kwestie normuje rozdział 3 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną. W szczególności chodzi o odpowiedzialność właścicieli serwerów za transmitowane lub przechowywane incydentalnie i krótkotrwale dane (np. w postaci transmitowanych przez Internet pakietów).

      Zgodnie z art. 12 omawianej ustawy, nie ponosi odpowiedzialności za przekazywane dane ten, kto transmitując dane:

      • nie jest inicjatorem transmisji;
      • nie wybiera odbiorcy danych oraz
      • nie usuwa albo nie modyfikuje danych będących przedmiotem transmisji.

      Powyższe przesłanki wyłączenia odpowiedzialności należy traktować łącznie. Ponadto wyłączenie obejmuje także automatyczne i krótkotrwałe pośrednie przechowywanie danych, jeżeli działanie to ma wyłącznie na celu przeprowadzenie transmisji, a dane nie są przechowywane dłużej, niż jest to w zwykłych warunkach konieczne dla zrealizowania transmisji. Regulacje te zatem dotyczą takiego przekazywania danych, które ma charakter czysto techniczny, „przelotowy”, przy czym operator transmisji (np. właściciel serwera) nie ma w zasadzie wpływu na jej treść ani na fakt jej inicjacji lub podmiot, do którego dane mają dotrzeć. Nie ingeruje też w dane i nie ma wpływu na ich treść.

      Ustawa wyłącza również odpowiedzialność za przechowywane dane, o ile ten, kto transmitując dane oraz zapewniając automatyczne i krótkotrwałe pośrednie przechowywanie tego typu danych w celu przyspieszenia ponownego dostępu do nich na żądanie innego podmiotu

      1. nie usuwa albo nie modyfikuje danych,
      2. posługuje się uznanymi i stosowanymi zwykle w tego rodzaju działalności technikami informatycznymi określającymi parametry techniczne dostępu do danych i ich aktualizowania oraz
      3. nie zakłóca posługiwania się technikami informatycznymi uznanymi i stosowanymi zwykle w tego rodzaju działalności w zakresie zbierania informacji o korzystaniu ze zgromadzonych danych (art. 13 ust. 1).

      Dotyczyć to więc będzie znów wszelkich działań o charakterze przede wszystkim technicznym, związanych tym razem z szeroko rozumianym buforowaniem danych i krótkotrwałą ich archiwizacją, w celu usprawnienia przesyłu danych oraz dostępu do nich i aktualizacji – zgodnie z przyjętymi w tym zakresie standardami (tzw. cache i automatyczne operacje, które wykonują tzw. proxy servers).

      Równocześnie, z ustępu 2 art. 13 wynika – a contrario – dodatkowy warunek, niezbędny dla ograniczenia odpowiedzialności. W wspomnianych sytuacjach odpowiedzialność za przechowywanie danych będzie bowiem wyłączona tyko o ile usługodawca niezwłocznie usunie dane albo uniemożliwi dostęp do przechowywanych danych, gdy uzyska wiadomość, że dane zostały usunięte z początkowego źródła transmisji lub dostęp do nich został uniemożliwiony, albo gdy sąd lub właściwy organ nakazał usunięcie danych lub uniemożliwienie do nich dostępu.

      Jeżeli chodzi o wszelkie usługi związane z udostępnianiem zasobów systemów teleinformatycznych w celu przechowywania danych przez usługobiorcę (np. miejsc na serwerach na strony WWW, usługi FTP, konta e-mailowe i inne), odpowiedzialność usługodawcy za przechowywane u niego dane jest wyłączona, o ile nie wie on o bezprawnym charakterze tych danych lub związanej z nimi działalności, a w razie otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności, niezwłocznie uniemożliwi dostęp do tych danych (art. 14 ust. 1).
       

      Równocześnie wyłączona jest z kolei ewentualna odpowiedzialność usługodawcy wobec usługobiorcy za uniemożliwienie dostępu do bezprawnych danych przechowywanych przez usługobiorcę w wypadku urzędowego zawiadomienia. Jeżeli decyzja o blokadzie została podjęta nie w wyniku urzędowego zawiadomienia o bezprawnym charakterze przechowywanych przez usługobiorcę danych, a w wyniku samodzielnego uzyskania wiarygodnej o tym informacji przez usługodawcę, ten ostatni nie odpowiada odszkodowawczo wobec usługobiorcy, jeżeli niezwłocznie zawiadomił go o zamiarze uniemożliwienia dostępu do danych.


      KONTEKSTY:

      #REF! #REF!

Kancelaria Prawna | Kancelaria Prawa Gospodarczego i E-commerce
PolskiProgram.pl