KA Facebook Fanbox 1.1
Nowe Media/News/Sztuczki polskiego e-commerce, o których powinieneś wiedzieć (cz. 1)
sobota, 28 marca 2015 02:50

Sztuczki polskiego e-commerce, o których powinieneś wiedzieć (cz. 1)

Redaktor:  Rafał Cisek

Od 25 grudnia 2014 r. są nowe przepisy chroniące konsumenta, ale niewiele się zmieniło w praktykach stosowanych przez sklepy internetowe. Przedstawię kilka klasycznych działań niezgodnych z prawem, które stosują polskie sklepy on-line. Uważam, że e-commerce w Polsce wciąż niszczy ignorancja sprzedawców. Piszę to jako prawnik i praktyk – sfrustrowany internetowy konsument.


Skomentuj na Facebooku


W tym artykule nie będę się rozwodził nad modnym tematem ostatnich zmian dotyczących praw konsumenta i handlu internetowego (e-commerce). Nie ma to bowiem aż takiego znaczenia, w świetle tego, że e-przedsiębiorcy wciąż nie trzymają nawet „starych” standardów (często nie znają po prostu podstaw prawa cywilnego, nie mówiąc już o tzw. prawie e-commerce), więc tak naprawdę moim zdaniem nowelizacja aż tak wiele nie dała wobec wciąż stosowanych tych samych nagannych praktyk i niskiej świadomości prawnej.

 

Sztuczka numer 1.

 

Uznanie, że odbiór osobisty towaru kupionego wcześniej przez Internet automatycznie powoduje, iż nie doszło do umowy zawartej na odległość, od której konsument może odstąpić bez podawania przyczyn (obecnie 14 dni od dnia wydania towaru).

 

To częste wciskanie klientowi nieprawdy, że skoro odbiera towar kupiony w Internecie osobiście, to automatycznie z tego wynika, że umowa nie jest zawarta na odległość. Tymczasem co do zasady  umowa sprzedaży ma charakter konsensualny (a nie realny), więc w takiej sytuacji wydanie towaru nie ma nic wspólnego z chwilą zawarcia umowy, a nawet nie jest niezbędne dla jej ważności czy skuteczności.

 

Konsensualny? Wiem, straszne słowo, więc od razu wyjaśniam…

 

Klasyczna scena jaką odgrywałem kiedyś ze studentami, gdy prowadziłem zajęcia z prawa cywilnego na Uniwersytecie Wrocławskim, to ściągałem zegarek i składałem ofertę sprzedaży za złotówkę (nie był taki drogi, jak pewnego ministra, ale był wart „trochę” więcej niż 1 zł). Wystarczyło podnieść rękę, kto pierwszy. Pan? Ok. I zakładałem z powrotem zegarek na rękę. No i pytanie: czy doszło do sprzedaży?

 

Czyją własnością jest zegarek?

 

No przecież nie wydałem go studentowi, mam go z powrotem na ręce. Z kolei nie otrzymałem za niego zapłaty – ceny (choć niezbyt korzystnej, specjalnie chciałem zachęcić studentów do wyrywania się o ten zegarek, żeby nie zastanawiali się czy warto i żeby nie bali się podnieść rękę dla rzeczywistej okazji).

 

Odpowiedzi padały różne. Że np. zegarek jest studenta. A ja wtedy, no ale przecież ja go wciąż mam na ręce. Nawet schowam go do kieszeni, żeby nie był na widoku. Co to za właściciel z tego studenta, co nawet nie ma swojego zegarka w posiadaniu? OK, no to może zegarek jest jednak wciąż mój?


Otóż to. Do zawarcia umowy sprzedaży (co do zasady) dochodzi solo consensu, zatem z samej mocy zgodnej woli stron. Natomiast roszczenie studenta o wydanie rzeczy (czynność realna) i wejście w jego posiadanie oraz moje roszczenie o zapłatę ceny, to już są dwie odrębne kwestie – konsekwencje już zawartej umowy, do której doszło z mocy samej zgodnej woli stron, czyli solo consensu  (w przeciwieństwie np. do instytucji zastawu – sama umowa nie wystarcza do jego ustanowienia, oprócz umowy, konieczne jest rzeczywiste wydanie rzeczy ruchomej wierzycielowi).

 

Podobnie przy zakupach internetowych: jeżeli strony umowy nie oznaczą inaczej, do zakupu dojedzie już w chwili kliknięcia w Internecie (obecnie w przycisk „zamówienie z obowiązkiem zapłaty”). I pomimo, że odbiór towaru jest już osobisty (wydanie rzeczy jako roszczenie z umowy sprzedaży), to nadal mówimy o umowie zawartej na odległość, co daje uprawnienia m. in. do odstąpienia od umowy bez podania przyczyn. Po zakupie sprzedawca ma roszczenie o zapłatę ceny, a kupujący o wydanie towaru. Odbiór osobisty to właśnie tylko realizacja roszczenia o wydanie towaru wynikająca z zawartej przez Internet umowy na odległość.

 

Oczywiście regulamin sklepu może inaczej oznaczyć chwilę zawarcia umowy. Wtedy to jest element kluczowy co do tego czy umowa jest jednak zawarta na odległość, czy nie jest (np. znalazłem kiedyś zapis, że kliknięcie na Allegro przy wybraniu odbioru osobistego i płatności przy odbiorze stanowi jedynie rezerwację towaru a umowę zawiera się dopiero w chwili odbioru osobistego i płatności przy odbiorze).

Skomentuj na Facebooku

 

Historia z zegarkiem długa, ale chyba nie tak długa jak w Pulp Fiction? ;) Za to ktoś może powiedzieć mam w d.. zegarek – i mamy łącznik z jednym z moich ulubionych filmów. Kto wie, ten wie.

 

Dlatego, stay tuned, to be continued… (wkrótce sztuczka numer 2 i kolejne…)

KANCELARIA PRAWA GOSPODARCZEGO


Poprawiane: piątek, 17 kwietnia 2015 09:37
Login to post comments

Kancelaria Prawna | Kancelaria Prawa Gospodarczego i E-commerce
PolskiProgram.pl