Twórcy oprogramowania do pierwszego polskiego czytnika e-booków o nazwie eClicto (dystrybuowanego w sieci Kolporter) nie chcą udostępnić w sposób nieograniczony kodu źródłowego do systemu urządzenia. Jest on oparty na Linuksie, którego licencja (GPL) wymaga, by kod źródłowy wszelkich jego modyfikacji został udostępniony i to bez żadnych ograniczeń.
O sprawie pierwszy doniósł serwis
eKsiazki.org. Był też artykuł
na łamach OSnews. Kolporter ponoć godzi się na udostępnienie kodu źródłowego wyłącznie w bardzo ograniczonym zakresie. Do tego odpłatnie, bo twierdzi, że wgląd do niego wymaga poświęcenia czasu przez pracownika firmy. Kod źródłowy można będzie bowiem obejrzeć na indywidualną prośbę tylko osobiście w siedzibie firmy. Chętnemu zostanie on po prostu wyświetlony na ekranie komputera.
reklama________________________________________________________________
_______________________________________________________________________
Takie rozwiązanie jest co najmniej wątpliwe prawnie. Oprogramowanie eClicto powstało na bazie systemu Linux, który należy do tzw. otwartego oprogramowania i jest oparty o licencję GPL. Pozwala ona programistom na swobodne korzystanie z kodu źródłowego oprogramowania, w tym na jego modyfikację i wykorzystanie również w celach komercyjnych pod warunkiem jednak, że otrzymany w ten sposób („nowy”) program zostanie udostępniony również na warunkach tej samej licencji GPL.
Oznacza to, że należy opublikować kod źródłowy zmodyfikowanego programu wraz z listą dokonanych zmian w stosunku do „oryginalnego” kodu. Co więcej, udostępnienie zmienionego kodu powinno nastąpić bezpłatnie. Ewentualnie modyfikujący może pobierać jedynie opłatę równoważną kosztom przygotowania nośnika (ust. 2 lit. "b" licencji).
W świetle tych postanowień, utrudnienie dostępu do kodu, które wprowadza Kolporter, zasłaniając się przy tym względami bezpieczeństwa, wykracza poza zakres licencji i może zostać uznane za jej naruszenie. GPL nie przewiduje bowiem od przedstawionych zasad żadnych wyjątków. W szczególności nie przewiduje możliwości powołania się na „względy bezpieczeństwa”, jak to czyni Kolporter (wtedy przecież praktycznie każdy kod można by właściwie zamknąć i utajnić - na wszelki wypadek).
Wątpliwości prawne budzi nie tyle nawet sam fakt deklaracji wprowadzenia opłat (jeżeli założymy, że ich wysokość będzie adekwatnym odpowiednikiem kosztów przygotowania nośnika), co sytuacja, w której programista nie może swobodnie dostać kodu źródłowego w formie elektronicznej "do ręki". Taki bowiem jest sens wymogu udostępnienia tego kodu, jaki wprowadza licencja GPL. Chodzi przecież o to, żeby programista mógł sobie ten kod dowolnie dalej zmodyfikować, tak jak mógł to zrobić wydawca oprogramowania opartego na innym programie open source (w omawianej sytuacji Linuksie). Tymczasem jaki sens jest przeglądanie przez zainteresowanego kilometrowych listingów na ekranie?
W związku z dużymi kontrowersjami, które wywołało postępowanie Kolportera, firma dziś złożyła na łamach wspomnianego na wstępie serwisu e-bookowego następujące oświadczenie:
Kielce, 2010-02-02
Oświadczenie Kolportera Info w sprawie przestrzegania standardów GPL
W związku z pytaniami oraz pojawiającymi się informacjami dotyczącymi rzekomego naruszania przez Kolportera Info standardów GPL oświadczamy:
Sprawa upowszechnienia kodu źródłowego oprogramowania w projekcie eClicto ma na gruncie polskiego prawa charakter całkowicie precedensowy. Postanowienia dotyczące licencji GPL są bardzo złożone, a ich interpretacje prawne w kontekście polskiego prawa autorskiego niejednoznaczne.
Po przeprowadzeniu wnikliwej analizy prawnicy Kolportera Info uważają, że nasza firma nie łamie prawa. Jednak konsekwentnie realizując politykę otwartości i biorąc pod uwagę głosy internautów, postanowiliśmy się zwrócić do zewnętrznej, renomowanej kancelarii prawnej o przygotowanie niezależnej opinii w tej sprawie.
Jeżeli ekspertyza ta potwierdzi, że spółka Kolporter Info jest zobowiązana do upublicznienia kodu źródłowego eClicto, wskazane elementy zostaną udostępnione wszystkim zainteresowanym.
Podkreślamy, że nasza firma zawsze przestrzegała i przestrzega obowiązujących standardów prawnych, dlatego też do czasu pełnego wyjaśnienia tej sprawy apelujemy o powściągliwość w ocenach.
Maciej Topolski
Rzecznik Prasowy
Grupy Kapitałowej Kolporter
Moim zdaniem to ewidentne granie na czas a Kolporter doskonale wie, że nie ma racji. Warto w tym miejscu wspomnieć, że pod koniec lata zeszłego roku moc prawną licencji GPL
potwierdził francuski sąd. Nie była to jednak pierwsz sytuacja, w której sąd europejskiego kraju potwierdził prawne znaczenie licencji GPL. W roku 2007 niemiecki sąd uznał, że naruszenia warunków licencji dopuściła się firma Skype. Producent znanego komunikatora chciał apelować, ale wycofał się z tych planów. Jeszcze wcześniej, w roku 2006, zapadł pierwszy tego typu wyrok przeciwko firmie D-Link. W USA było kilka innych sporów zakończonych ugodą, ostatni dotyczył oddziału firmy Cisco.
Rafał Cisek
TAGI: prawo autorskie,
open_source,
gpl
Wiadomości:
Open Source w Policji zamiast drogiego Microsoft'u?
Incydenty:
Włochy - będzie zbiorowy pozew przeciw Microsoft za Windows OEM?
Incydenty:
MSZ zamawia produkty Microsoft za 13 mln. zł
Incydenty:
Microsoft naruszył warunki licencji GPL?
Wiadomości:
Polska dystansuje się od open source
Wiadomości:
Londyńska giełda rezygnuje z Microsoftu na rzecz Open Source
Orzecznictwo:
Znaczenie GPL potwierdzone we Francji
Wiadomości:
Dlaczego nie warto używać Linuksa?
Incydenty:
Nie kupujcie Windows 7!
Wiadomości:
Lenovo pozwane w Danii za haracz dla Microsoft'u