W reakcji na mój tekst na temat komercyjnych elektronicznych baz danych aktów prawnych i faktu korzystania z nich przez państwo, mimo, że zawierają błędy (tymczasem to państwo tworzy prawo i powinno “znać je” najlepiej), dostałem maila od doktoranta na wydziale Informatyki i Matematyki UMK w Toruniu, który twierdzi, że pracuje z kolegami nad systemem automatycznego ujednolicania tekstów ustaw.

W tekście pt. LEX to nie prawo. czyli o ”wyrokach z komputera” pisałem ostatnio, że teoretycznie już od prawie roku powinna funkcjonować w internecie darmowa urzędowa baza z ustawami i orzecznictwem. Tymczasem wciąż trwają pracę nad rządowym projektem ustawy o ogłaszaniu aktów normatywnych, w którym przewiduje się, że publikacja elektroniczna aktów prawnych będzie podstawową formą ich urzędowego ogłaszania.

Największym problemem jest brak jednolitych jednolitych tekstów aktów prawnych. Jakiś czas temu zwrócił na to uwagę nawet rzecznik praw obywatelskich. W szczególności, według ś.p. Janusza Kochanowskiego, jest to jedna z ważniejszych przyczyn nieznajomości prawa wśród obywateli.

Z opisu mojego korespondenta, wynika, że na wydziale Informatyki i Matematyki UMK w Toruniu, trwają pracę nad systemem automatycznego ujednolicania tekstów aktów prawnych. Prace te są jednak niestety jeszcze na bardzo wstępnym etapie (cytat z maila):

W chwili obecnej dopiero startujemy ale mamy już system który ściąga dane z rcl oraz je parsuje. Teraz pracujemy nad modelem danych który pomoże nam ujednolicać teksty. W dalszym etapie chcemy również wspomagać w jakiś sposób analize tekstów.
(…)
Dopiero zaczynamy i skończyliśmy etap zebrania danych. Zabieramy się za definiowanie modelu wspomagającego ujednolicanie. W chwili obecnej pracujemy nad hackowaniem pdfów aby wyciągnąć leksykalne informacje (semantykę struktury samych dokumentów). Prawdopodobnie będziemy też robili OCR na skanach. Innymi słowy jesteśmy na początku więc nie ma co mówić o wynikach.

Mimo, że z opisu doktoranta wynika, że do jakichś konkretnych efektów droga jeszcze daleka, pokrzepiającym jest fakt, że ktoś w ogóle zajął się tą problematyką. Obiecano mi, że będę informowany o postępach prac.

Tymczasem w kontekście tematu “prawa z komputera” warto też zwrócić uwagę na inny ciekawy projekt, realizowany z kolei m. in. we Wrocławiu. Chodzi o ALIS – Automated Legal Intelligent System (temat projektu tłumaczony jest jako: “automatyzacja postępowania sądowego przez jego informatyzację”).

W skrócie chodzi o wspomaganie wydawania orzeczeń sądowych. Przy tworzeniu systemu korzysta się m. in. z teorii gier, algorytmów sztucznej inteligencji i analizy semantycznej.

W ramach wspomnianego projektu wrocławskie Centrum Badań Problemów Prawnych i Ekonomicznych (CBKE), pod kierownictwem prof. dra hab Jacka Gołaczyńskiego, występuje jako partner międzynarodowego konsorcjum.

Prowadzone są prace zmierzające do wskazania stanów faktycznych na kanwie polskiego prawa autorskiego w celu opracowania oprogramowania pozwalającego na ułatwienie podejmowania decyzji. Projekt ten nawiązuje do założeń informatyki prawniczej, gdzie podejmowano próby utworzenia oprogramowania uczestniczącego w podejmowaniu prostych decyzji (zobacz materiały video na ten temat w języku polskim, w tym prezentację prototypu).

Z punktu technologicznego to bardzo ciekawa sprawa, jednak jestem sceptyczny jeżeli chodzi o wspomaganie orzeczeń w prawie cywilnym, w którym normy mają charakter zazwyczaj dość abstrakcyjny i nie sposób “skwantować” wszystkich możliwych stanów faktycznych.

Prędzej widzę szansę tego typu systemów eksperckich w prawie administracyjnym lub np. w prawie ubezpieczeń społecznych, gdzie po prostu trzeba sprawdzić odpowiednią liczbę bardzo konkretnych przesłanek (w rodzaju okresy składkowe, nieskładkowe ubiegającego się o emeryturę, itp.).

Komentarze